Wyniki wyszukiwania dla hasła: ciągnik ursus C330


ja "prawie" takiego znalem ;) kumpel pierdola nie wyslal kupono a byla jego
6 ;) Jak sie domyslacie juz nie gra a o 21.30 nie wlacza polsatu ;]


Hehehe, to legenda czesto i gesto opowiadana... :) W roznych mutacjach, a to
ten, ktory zawsze wysylala akurat lezal w szpitalu i poprosil zone, a ta nie
wyslala, a to koledzy z pracy ktorzy od dekady co tydzien wysylali te same
liczby raz nie wyslali etc... :)))

Swoja droga to ja znam taki przypadek, ze gosc wygral (to dawno bylo) ciagnik
ursus c330, jako ze nie byl rolnikiem dostal malucha, ktorego potem przegral
w pokera z kolega z pracy (rzecz o tyle ciekawe, ze jak grali w tego pokera
to jeden postawil malucha a drugi zone) :P

j.



.
Ursus C330.
Ciekawe, ale z moich obserwacji wynika, ze w tych warunkach terenowych,
jednym z najwazniejszych wymagan dla wojskowego samochodu terenowego 4x4
jest: "Rozstaw kol, wysokosc zawieszenia i szerokosc pojazdu - zblizona do
ciagnika rolniczego"
:-))

Michal.


Jezdzilem duzo w terenie na poludniu i w pelni potwierdzam. W/g mnie
najwazniejszy jest tu przeswit. Musi byc dokladnie taki jak w Ursusie.
Koleiny sa tak duze ze wszystko nizsze zawiesza sie elegancko w srodku
drogi. Remedium na to jest jezdzenie jednym kolem po wystepie w srodku
co powoduje ze szorujemy dachem po krawedzi drogi. Rolnicy radza sobie
prosto - gdy koleiny zaczynaja przeszkadzac biora plug 3skibowy i oraja

przeszkadza ciagnikom przyzwyczajonym do jazdy po zaoranym, romoklym polu.
Innym sposobem jest jazda malym fiatem ktory w zadziwiajacy sposob
przemyka sie po tych drozkach lepiej od czolgow :) (i sylwetka niska !)


| Ursus C330.
| Ciekawe, ale z moich obserwacji wynika, ze w tych warunkach
terenowych,
| jednym z najwazniejszych wymagan dla wojskowego samochodu terenowego
4x4
| jest: "Rozstaw kol, wysokosc zawieszenia i szerokosc pojazdu -
zblizona do
| ciagnika rolniczego"
| :-))

Jezdzilem duzo w terenie na poludniu i w pelni potwierdzam.


A - to dzieki, ciesze sie ze ktos potwierdza moje obserwacje. Ja tam nie
moge powiedziec zebym duzo jezdzil w terenie. Ot - pol kilometra polami do
duzego lasu a potem po lesnych drozkach od jednego "grzybnego" miejsca do
drugiego.

Innym sposobem jest jazda malym fiatem ktory w zadziwiajacy sposob
przemyka sie po tych drozkach lepiej od czolgow :) (i sylwetka niska !)


Tu sie zgadzam, z mojej praktyki - okazalo sie ze maly fiat jest
najlepszym samochodem na grzyby, trzeba jezdzic troche "obok kolein", ale
w maluchu - lakieru nie szkoda.
Zdecydowanie odradzam Cinquecento - dzieki eksperymentom z tym
samochodzikiem dowiedzialem sie ile miejscowi sobie licza za wynajecie
ciagnika w celu wyciagniecia samochodu grzybiarzom...
:-)

Michal.


| Ursus C330.
| Ciekawe, ale z moich obserwacji wynika, ze w tych warunkach
terenowych,
| jednym z najwazniejszych wymagan dla wojskowego samochodu terenowego
4x4
| jest: "Rozstaw kol, wysokosc zawieszenia i szerokosc pojazdu -
zblizona do
| ciagnika rolniczego"
| :-))

| Jezdzilem duzo w terenie na poludniu i w pelni potwierdzam.

A - to dzieki, ciesze sie ze ktos potwierdza moje obserwacje. Ja tam nie
moge powiedziec zebym duzo jezdzil w terenie. Ot - pol kilometra polami do
duzego lasu a potem po lesnych drozkach od jednego "grzybnego" miejsca do
drugiego.

| Innym sposobem jest jazda malym fiatem ktory w zadziwiajacy sposob
| przemyka sie po tych drozkach lepiej od czolgow :) (i sylwetka niska !)

Tu sie zgadzam, z mojej praktyki - okazalo sie ze maly fiat jest
najlepszym samochodem na grzyby, trzeba jezdzic troche "obok kolein", ale
w maluchu - lakieru nie szkoda.


I ma jeszcze dwie bardzo ważne zalety:
1) jest na tyle wąski i krótki, że cogorsze odcinki drogi można omiąć przez las;
2) mało waży, łatwiej go wyciągnąć z błota (z tym trzeba się liczyć) - jak jest
sucho żadna koleina malucha nie przstraszy.
Pozdr.



Stuningowałem sobie muj traktor Ursus C330. Wsadziłem
storzek, briski i magnetizery i tera śmiga jak mażenie
i jest kól. Pomalowałem go jeszcze pięknie na czarno.


Brawa za piekny kawal.
Moglbys nawet dalej ciagnac ta szopke ale zapomniales ze ciagnik Ursus ma
silnik DIESLA a w nim nie stosuje sie swiec Brisk.

Pozdrawiam

Pewno zaraz zaczniesz sie tlumaczyc, ze tobie to mechanik montowal i ty
nawet nie wiesz co dokladnie zalozyl :))))))))))))))))))))))))


to swieczki zarowe championa nowosc zaza sie jak zarowki tak przynajmniej
pokazuja na reklamowce
zielona fela z wawy

| Stuningowałem sobie muj traktor Ursus C330. Wsadziłem
| storzek, briski i magnetizery i tera śmiga jak mażenie
| i jest kól. Pomalowałem go jeszcze pięknie na czarno.

Brawa za piekny kawal.
Moglbys nawet dalej ciagnac ta szopke ale zapomniales ze ciagnik Ursus ma
silnik DIESLA a w nim nie stosuje sie swiec Brisk.

Pozdrawiam

Pewno zaraz zaczniesz sie tlumaczyc, ze tobie to mechanik montowal i ty
nawet nie wiesz co dokladnie zalozyl :))))))))))))))))))))))))



Jak sie na tóningu nie znasz, to lepiej nie dyskótój. Ja
sie pytam, gdzie konkretne żeczy koopić, a jak nie wiesz,
to lepiej nic jusz nie pisz.

| Stuningowałem sobie muj traktor Ursus C330. Wsadziłem
| storzek, briski i magnetizery i tera ?miga jak mażenie
| i jest kól. Pomalowałem go jeszcze pięknie na czarno.

Brawa za piekny kawal.
Moglbys nawet dalej ciagnac ta szopke ale zapomniales ze ciagnik Ursus ma
silnik DIESLA a w nim nie stosuje sie swiec Brisk.

Pozdrawiam

Pewno zaraz zaczniesz sie tlumaczyc, ze tobie to mechanik montowal i ty
nawet nie wiesz co dokladnie zalozyl :))))))))))))))))))))))))



no wiesz sorka ale bym proponowal ngk platinium bardziej wydajne,
do ursusa Ty to powinienes sluchac gr. Blenders "ciagnik"

Jak sie na tóningu nie znasz, to lepiej nie dyskótój. Ja
sie pytam, gdzie konkretne żeczy koopić, a jak nie wiesz,
to lepiej nic jusz nie pisz.

--
** Dziś od rana: Boys - "Chłop z mazur" **

Gutek

| Stuningowałem sobie muj traktor Ursus C330. Wsadziłem
| storzek, briski i magnetizery i tera ?miga jak mażenie
| i jest kól. Pomalowałem go jeszcze pięknie na czarno.

| Brawa za piekny kawal.
| Moglbys nawet dalej ciagnac ta szopke ale zapomniales ze ciagnik Ursus ma
| silnik DIESLA a w nim nie stosuje sie swiec Brisk.

| Pozdrawiam

| Pewno zaraz zaczniesz sie tlumaczyc, ze tobie to mechanik montowal i ty
| nawet nie wiesz co dokladnie zalozyl :))))))))))))))))))))))))




zdarza sie ze stanie sie to z samochodem.  Ale .... jezeli ktos lekkim
ciagnikiem
ciagnie ciezka przyczepe to musi to brac pod uwage i trudno winic za to
kolej ze gosciu maluchem ciagnie naczepe od TIRa.


To pokaż mi przyczepę która po załadowaniu będzie dobra dla C330. Zauważ, że
to tylko 30 Koni Mechanicznych... A jeździliśmy ze czterema załadowanymi
burakami do skupu...

A BTW widziales wczoraj dziennik bylo wlasnie o wypadkach dzieci na wsi
14 letka prowadzila ciagnik i sie wywalila (razem z 4 letnia siostra


!!!!!)

Ja jako, że pochodzę ze wsi, to prowadziłem ciągnik w wieku 12 lat i jakoś
obyło się bez większych wypadków.

 moze to tez nie jest glupota ???

Tylko mi nie pisz ze tak zawsze jest na wsi. Czas to zmienic. A najlepsza
sygnalizacja na glupote nie pomorze.


Głupotę? Tu są potrzebne ręce do pracy, a nie do gadania o BHP, panie Robbo.
I tak zawsze było. I będzie.
A wieś polska jest cały czas biedna, i C330, to dla niektórych luksus. A
wiesz ile nówka kosztuje? Dużo zboża musiałbyś sprzedać, i dużo dróg
zatarasować...

Piotr Piwarski (były kierowca C-330, marki Ursus <z łać. niedźwiedź)



Nie. Bo potem od takiego podejścia tworzy się ogólne przekonanie, że
każdy może zrobić wszystko, bo szczegóły są nieważne. I fachowcy muszą
brnąć przez tony badziewia.


E-e [1]. Jedyna różnica, to ta, do kogo adresowana jest informacja i co
odbiorca ma z niej się dowiedzieć. W notatce prasowej o tym, jak to Jan
Wsiowy ze wsi Gorczyca Wielka blokował ciągnikiem drogę nie jest ważne
że blokował ją Ursusem C330 o mocy silnika 40KM z przyczpioną broną
talerzową B-112 o średnicy tarczy 30cm, a że w ogóle blokował. Inaczej
zejdziemy do absurdu, bo jakakolwiek informacja zawsze będzie za mało
szczegółowa. Bo co innego przyjąć pewien poziom ogólności, a co innego
wprowadzić przekłamanie. O ile WO jawnie się walnął przy ilości walut w
Argolandzie, o tyle zgadzam się, że dla owego felietonu miało to
podrzędne znaczenie. Inna rzecz, że WO głupio się tłumaczy, ale cóż,
licencja poetika.



| Nie. Bo potem od takiego podejścia tworzy się ogólne przekonanie, że
| każdy może zrobić wszystko, bo szczegóły są nieważne. I fachowcy muszą
| brnąć przez tony badziewia.
E-e [1]. Jedyna różnica, to ta, do kogo adresowana jest informacja i co
odbiorca ma z niej się dowiedzieć. W notatce prasowej o tym, jak to Jan
Wsiowy ze wsi Gorczyca Wielka blokował ciągnikiem drogę nie jest ważne
że blokował ją Ursusem C330 o mocy silnika 40KM z przyczpioną broną
talerzową B-112 o średnicy tarczy 30cm, a że w ogóle blokował. Inaczej
zejdziemy do absurdu, bo jakakolwiek informacja zawsze będzie za mało
szczegółowa.


Ależ czy ktoś się tu upomina o szczegółowość? Chodzi o uzytkowanie
szczegółów błędnych, dla WO nieważnych, ale "dla kolorytu" powtykanych.
A to jest albo rybka, albo akwarium, albo gość został zastrzelony z
broni palnej, albo z rewolweru o kalibrze .45, ale nie z rewolweru o
kalibrze 45 mm.

EwaP HF FH



| Wsiowy ze wsi Gorczyca Wielka blokował ciągnikiem drogę nie jest ważne
| że blokował ją Ursusem C330 o mocy silnika 40KM z przyczpioną broną
| talerzową B-112 o średnicy tarczy 30cm, a że w ogóle blokował. Inaczej
| zejdziemy do absurdu, bo jakakolwiek informacja zawsze będzie za mało
| szczegółowa.

Ależ czy ktoś się tu upomina o szczegółowość?


Tak.

Chodzi o uzytkowanie
szczegółów błędnych, dla WO nieważnych, ale "dla kolorytu" powtykanych.


Może Tobie. Mi tylko chodzi o to, że czasami można używać języka
potocznego, co bardzo drażni hobbystów. A to, że Tobie chodzi o ogólne
użalanie się na moją generalną okropność, to już Twoja sprawa.


czasem wydaje mi się że w ramach kursu prawa jazdy to powinni kursantowi dać się poruszać po mieście ciężarówką lub czymś podobnym żeby taki kursant wyrobił sobie pogląd na to jak to się fajnie czymś takim jeździ i jak to inni kierowcy są życzliwi.
Kolego, zrobiłem wiele kilometrów po kraju rozmaitymi ciężarówkami (np. Star 28= szmelc), beznadziejnymi ciągnikami typu Ursus C330 jeździłem po 120 km na dzień po drogach wojewódzkich i po Warszawie z przyczepą i naprawdę nie widziałem żadnego problemu. Nowoczesna koparka jest i szybsza i zwrotniejsza niż taki skład. Nie wiem na co Ty narzekasz, bo jazda tym to nic trudnego. Wystarczy trochę opanowania.

cns80, jesteś jedynym kierowcą ciężarówki który nie narzeka na kulturę jazdy polskich kierowców.
Narzeka. Ale nie widzi wielkich różnic między jazdą koparką, ciężarówką i osobówką. Kultury i tak jest mało i tak. Nie ma co biadolić że wolnobieżnym tak źle, bo jest niewiele gorzej niż osobówkom.

proponuje zrobić uprawnienie i wyjechać na warszawę. jak pojeździsz po mieście to wtedy pogadamy.
Czytaj uważnie:
Kolego, zrobiłem wiele kilometrów po kraju rozmaitymi ciężarówkami (np. Star 28= szmelc), beznadziejnymi ciągnikami typu Ursus C330 jeździłem po 120 km na dzień po drogach wojewódzkich i po Warszawie z przyczepą i naprawdę nie widziałem żadnego problemu.

U nas zule używają najczęściej zestawu:
-stary ciągnik rolniczy (Ursus C330 albo C360), często w kiepskim stanie, bez świateł, kabiny itp.
-przyczepka jednoosiowa albo dwuosiowa, z dorobionymi kłonicami. Ładowność do 4-5 mp drewna stosowego.
Nie są to jakieś unikaty, choć wyglądają jak z demobilu.

U mnie ZULowiec kupił latem b.r. przyczepę Kranmam, 3-tonową. Zakupił ją w firmie "ForTechSystem" w Bedoniu. Ich strona www.fortechsystem.pl
Pracuje nią z ciągnikiem Ursus C330. Ciągnik jest trochę za słaby więc musiał dokupić agregat hydrauliczny. Ogólnie zestaw sprawuje się poprawnie, choć moim zdaniem to trochę "zabawka" (mały żuraw, rozstaw kłonic tylko do drewna długiego i mały chwytak). No i z C330 trochę wolno to wszystko chodzi. Ale do PTW i TW zdaje egzamin.
Pozdrawiam i powodzenia w przetargu - mimo wszystko.

Witam. Potrzebuję schemat układu napędowego ciągnika rolniczego (sprzęgło, skrzynia przekladniowa, most napędowy, mechanizm różnicowy, półosie, zwolnice). Najleprzy był by z Ursusa c330 lub c360, ewentualnie z Zetora 7211. Jeżeli ktoś ma coś takiego, lub wie gdzie tego szukac to fajnie by było gdyby mógł się tą wiedzą podzielic. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Wystarczyło podać podstawę prawną (klasyfikację z zał.nr 4 do Dz.U.Nr 192, poz.1878 z 2003 r. z późn.zm. gdzie wyraźnie wymienia się podrodzaje możliwe dla przyczep lekkich i związane z tym przeznaczenia) i poczekac na jej odpowiedź popartą stosowną podstawa prawną - w przypadku oporu poprosić o kontakt z nadzorem SKP lub dyrektorem/naczelnikiem. Inna sprawa, że po stronie SKP są takie same kuchy. Pracownik WK nie powinien interesowac się za bardzo Dz.U.32 ("bilblią" SKP), a niestety zbyt często jestem świadkiem sytuacji, że to pracownik WK musi uświadamiać pracownika SKP, jakie są dopusczalne masy dla danego pojazdu, czy naciski na oś - rzezczy wydawałoby sie podstawowe...
Przykład z dzisiaj - proszę badzo. Badanie techniczne 5 ciagników rolniczych (ZETORY i URSUSY) sprowadzonych z zagranicy. We Włoszech były rejestrowane wiele lat temu, z licznymi błędami i zaokrągleniami w parametrach w dokumentach. Diagnosta żywcem przepisał dane z zagr. dokumentów (widział wogóle pojazdy?!) - nie chciało mu się zajrzeć do najstaszych choćby katalogów aby sprawdzić poprawna pojemność, czy moc (co naprawde nie jest tudne przy pojeździe takim jak URSUS C330 itp.) - przeliczenie kg na kN w nacisku czy KM na kW - to niestety zadanie przewyższajace wielu diagnostów (może po prostu letnistwo?). A stacja nie byle jaka...
Nie sztuka mnożyć przykłady braku kompentencji zarówno z jednej jak i z drugiej strony - na pewno. Pytanie co z tym zrobić...

A nowy czy używany? Jeśli używany to polecam coś z Amazone. Poznaniaka używanego odradzam. Ja takiego kupiłem i mam z nim same kłopoty: żle go przyczepić do ciągnika, nie da się idealnie ustawić normy wysiewu, czasami potrafi się jakiś trybek posypać (a co najgorsze - w moich okolicach niektórych części do tych siewników po prostu nie ma).
P.S. Jak na mój gust to mf255 powinie dać radę siewnikowi o szerokości 3m. Ja swojeg poznaniaka (2,5m) swego czasu przyczepiałem do ursusa c330. Choć nie ukrywam, że miejscami to ciągnik miał ciężko.

Chodiło mi o to, że nie wykorzystana jest jego moc. A maszyn nie kupowałem, bo wcześniej nie było kasy a teraz planuję kupić jakiś ciągnik ok. 100KM i on będzie służył do ciężkich prac.
Oczywiście mój ursus nie pracuje tylko z pługiem i agregatem. Jest jeszcze prasa zwijająca Metal - Fachu no i oczywiście transport. Właściwie to nie ma u mnie maszyny, do której 4514 nie byłby przyczepiany (oprócz opryskiwacza).
A mam ok 40ha i ten areał obrabiam 3 ciągnikami:4514, c360 i c330. Jest także hodowla (krowy mleczne - 35szt. z młodzieżą).
Tak więc moje ciągniki mają co robić, ale nie są też przemęczane. Niedługo na moim 4514 powinien pojawić się ładowacz TUR4, ale jeszcze go nie ma i coraz berdziej mnie to denerwuje

Ursus4514 (prawie z turem4), Ursus c360, Ursus c330+tur1
Claas protector
Kleine 5000
2Przyczepy 4 i 4,5t
Pług 2-skibowy, pług 3-skibowy
Sieczkarnia kemper exakter
Prasa Z-224, prasa Z-562 (metalfach)
Rozrzutnik 3t
Brony 5-polowe, brony 3-polowe
lejek do nawozu
poznaniak 2,5m, siewnik konny przerobiony do ciągnika 1,5m
agregat 2,4m
2xkultywator (nie pamiętam szerokości)
klatka do przewozu bydła
kopaczka do ziemniaków
sadzarka do ziemniaków
Beczka asenizacyjna 1000l
Wielorak
kosiarka famarol słupsk
Przetrząsaczo zgrabiarka pasowa i gwiazdowa (4 gwiazdy)
Opryskiwacz 400l

Nie chcę strzelać ze spalaniem, ale myślę, ze w 5l/mth to się wyrobi na pewno. Sam mam Ursusa 4514 a to jest prawie to samo tylko ma 66KM. W lekkich pracach to spalanie mam porównywalne do C330 (może nieznacznie wyższe). A w ciężkich to wiadomo - każdy ciągnik swoje musi spalić. MF255 powinien latać z pługiem 3*30 na przeciętnych glebach. Jest to ciągnik uniwersalny choć ze wskazaniem na lekkie prace. Ale w cięższych również sobie poradzi, tylko trzeba umieć nim jeździć. MFy bardzo dobrze radzą sobie w maszynach typu: kosiarka rotacyjna, opryskiwacz (silnik wysokoobrotowy).
Jeśli chodzi o uciąg i spalanie to popytaj dokładnie andrzeja2110, bo on ma ursusa 3512 a to jest to samo tylko wykonane z polskich materiałów.

Piter, nie jestem przekonany do tego co napisałeś.
Dam przykład:
U mnie na podwórku na wsi stoi "ciągnik" Ursus wz. 29... ups Ursus C330 . Maszyna jest kultowa, ma 38 lat, ostatnie przeróbki są datowane na 2006 r. (tera to nawet najnowsze John Deer'y czy tam Deutzfahr'y nie podskoczą), zaś ostatnie malowanko maski było w 2001 r. Czyli że farba olejna, jakaś tam byle jaka zapewne, ma 8 lat. "Czydziecha" stoi przez 90% roku na powietrzu, jest poddana wszelakim warunkom atmosferycznym. Farba jest popękana, przybrudzona smarami i gównem, ale nie straciła zbyt wiele ze swojej czerwonej jaskrawości.
Czy zatem samoloty, które prócz nałożenia farby były również lakierowane (?) mogły tracić odcień od wpływu warunków atmosferycznych? Malowano je przecież znacznie częściej niż co 8 lat, wojna tyle nie trwała Poza tym faba olejna, nawet ta drugowojenna, to nie marker, który od słonka wypłowieje.
Takie mam zdanie - wątpliwości w tej kwestii.

Tak własnie myslę że zdecyduję się na Husgvarnę 357 choć kosztuje ona niecałe 2500zł to kusi mnie jej moc wynosząca 4,4 KM wydaję się dość ciężka ma podziałkę 3/8 cala prowadnica 38cm wydaję się dość szeroka jesli chodzi o ciągnik do lasu to mam Zetora 7211 i wyciągarkę daję sobie świetnie radę nawet z dużymi klocami.U nas na podkarpaciu krulują Ursusy c330 i "rusinki T25

Zapraszam wszystkich do dyskusji.
Mam problem odnośnie kabiny w ursusie c330 a mianowicie chcę ją zdemontować i używać ciągnik bez niej gdyż tak będzie w moim wypadku praktyczniej. No i tu pojawie się problem czy bez kabiny można jeździć po drogach publicznych(mieszkam przy krajówce) czy wymagany jest może kawał ramy ochronnej taki jak w ciągnikach sadowniczych no i czy ewentualnie taka rama musi mieć atest czy można samemu coś takiego spłodzić.

Ja posiadam:
URSUS C360-1984r,
URSUS C330-1979r,
a do tego:
prasa welger ap41,
kosiarka rotacyjna 165cm ze słupska,
kosiarka rotacyjna 135cm samasz,
zgrabiarka7,
rozbijak karuzelowy,
siewnik poznaniak2,7m,
pług2,
opryskiwacz jarmet 300/12,
brony3 ciężkie,
brony3 lekkie,
rozsiewacz nawozu lej.
rozrzutnik obornika 4 tony,
sadzarka do ziemniaków,
kopaczka do ziemniaków,
To wszystko na jakieś 20ha z czego 7 jest dzierżawione przydał by się większy ciągnik i kombajn.

Tak mam zt 323 którego zechce sprzedać aby nabyć właśnie chyba tego Johnego, poza tym zt303, zetora 7211, 2 ursusy C 360 i jednego C330.
wow.... to wychodzi 1 ciągnik na 10 ha... no ja nie mam takiego parku... skromnie: john deere 6800 i zetor 5340...
wrzuć fotke tego zt 323 jestem zainteresowany kupnem
Podaj mejla to ci prześle

mikolajkowalski8@wp.pl

Ciągniki :
- MF 8120
- Deutz - Fahr Agrotron - 250 KM (184 kW) z 2002
- MASSEY-FERGUSON 3690 , 190 KM – 1993
- Ursus C330 + tur

- Kombajn zbożowy Bizon ZO56
- Claas Dominator 96 hydro z 1988
- PRASA rolująca CLAAS ROLLANT 62
- PRASA kostkowa Z- 224
- 2x rozrzutnik 10 ton tandem
- 2x przyczepa wywrotka 15 tonowa ( 3-osiowa)
- 2x przyczepa 4 tonowa
- agregat uprawowy 6,2 metra
- agregat uprawowy Gruber
- pług obrotowy 4 skibowy
- pług 7 skibowy
- deszczownia 280 m
- kombajn do kartofli ANNA
- agregat uprawowo-siewny 2,5m
- Siewnik do kukurydzy i buraka
itp.

posiadam gospodarstwo 200 ha

ja na 35ha mam:
kombajn bizon super
ciagniki : MTZ-82 ursus 4512,c330
opryskiwacz krukowiak apollo 1500l
pług unia "tur 120B40 4 skiby
przyczepy 3t i 10t
siewnik poznaniak 2,5m
siewnik do buraka
agregat uprawny 4,6m
kombajn do buraka neptun
tależówka akpil 2,7m
kultywator (nie wiem ile łap) duży
kosiarka ireszta do zbioru zielonek

Na 47 hektarach mam:

-c330 (1980r)-ciągnik tylko do pracy w oborze, wypychanie obornika, jako ze ma tura to do zwożenia słomy itp.-nie do zdarcia!!!

-c360 (1983r)

-MTZ 82 4x4(1989) - chodzi w lżejszych pracach (brony, prasa, transport ale tylko niezbyt daleki)

-Ursus 1224 (1989)-mój wół roboczy aże ma szybka skrzynie to transporcik też

-Gruber kongsklide hydraulicznie składany z 2005r
-Agregat up-siewny Unia grudziądz 3m+siewnik amazone d-7 3m z 2004
-prasa zwijająca Rivierre Casalis z 1995 r
-rozsiewacz amazone 1200 l
-Pług obrotowy kverneland zab. non stop z 1999r
-opryskiwacz 18metrów
-Bizon ZO56 z 1990r
-niezniszczalne widły do ciągnika-NAPRAWDE NIEZNISZCZALNE
I jeszcze sporo takich maszyn które jak miałbym wypisywac to by sie nudne zrobiło. Wypisałem tylko te wazniejsze

co to za silnik? Potzrebuje nieskomplikowanego i wytrzymalego diesla, bo przerobilbym go chetnie na olej rzepakowy:). Czy 2,5td bedzie sie do tego dobrze nadawal? Pozdro!


Do tego proponuje Mercedesa 124 lub 190, a najlepiej 123. W BMW są bardziej skomplikowane pompy paliwa, które często siadają, a ich naprawa jest droga. W Mercach są pompy z najprostrzą budową podobną jak w ciągnikach Ursus C330 (chyba rzędowa pompa to się nazywa) , ale te pompy się praktycznie nie psują (jedynie co to czasami sie je uszczelnia - jak się zepsuje- przy wyjściu przewodów paliwowych z pompy do wtrysków).

Co do jazdy na rzepaku to w zimie musisz miec jakiś podgrzewacz do paliwa bo ci za szybko paliwko zamarźnie, ale w lecie to takich merców się wogóle nie przerabia, jak się chce jeździć na rzepaku

Oczywiście, że są inne (w samym wnętrzu) rozwiązanie pozycjonera określającego położenie pierścienia bazowego w pompie ze zwykłego układu potencjometra zastąpiono układem indukcyjnym. Nic się nie wyciera po pewnym przebiegu, ale i z tymi nastawnikami są problemy.
Ogólnie problemem jest woda lub zanieczyszczone paliwo. Elementy metalowe w nastawniku korodują a korozja i zanieczyszczenia powoduję błędną pracę elementów elektromagnesa wprawiających nastawnik w pracę oraz elementów indukujących sygnał dla sterownika o położeniu pierścienia bazowego.

Wibracje diesla także nie służą wszelkim połączeniom w nastawniku.... jednym słowem diesel......tylko w ciągniku ursus C330 spisuje się dobrze

O pijanych kierowcach samochodów osobowych słyszy się dość często. Nie znaczy to, że tylko oni siadając za kółko po spożyciu alkoholu.

Warszawscy policjanci zatrzymali mężczyznę podróżującego po ulicach stolicy ciągnikiem Ursus C330. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił brak tablicy rejestracyjnej. Okazało się, że siedzący za kierownicą Ursusa 22 letni Paweł W nie dość, że nie miał przy sobie ani prawa jazdy, ani żadnych dokumentów pojazdu, to jeszcze był pijany. W jego krwi wykryto 0,4 promila. Jak się okazało ciągnik należał do pracodawcy mężczyzny, który nic nie wiedział o „eskapadzie” swojego pracownika. Na szczęście pijany mężczyzna nie spowodował żadnego wypadku.


... właściwie 0,4 to nie był aż tak pijany

Piszcie jakie macie maszyny.
Jeśli o mnie chodzi to posiadam:
Ursus4514+tur4, Ursus c360, Ursus c330+tur1
Claas protector
Kleine 5000
2Przyczepy 4 i 4,5t
Pług 2-skibowy, pług 3-skibowy
Sieczkarnia kemper exakter
Prasa Z-224, prasa Z-562 (metalfach)
"Gównomiot" 3t
Brony 5-polowe, brony 3-polowe
lejek do nawozu
poznaniak 2,5m, siewnik konny przerobiony do ciągnika 1,5m
agregat 2,4m
2xkultywator (nie pamiętam szerokości)
klatka do przewozu bydła
kopaczka do ziemniaków
sadzarka do ziemniaków
Beczka asenizacyjna 1000l
Wielorak
kosiarka famarol słupsk
Przetrząsaczo zgrabiarka pasowa i gwiazdowa (4 gwiazdy)
Opryskiwacz 400l

Witam wszyskich!
Mam zamiar zakupic ciagnik rolniczy URSUS C330 , tylko za bardzo nie znam sie na maszynach rolniczych i nie wiem na co zwracac uwage! wszystkie ciagniki sa pieknie wymalowane wszystko elegacko tylko nie wiadomo co siedzi w srodku
I zwracam sie z prosba o kilka wskazuwek na co szczególnie zwracac uwage? co sprawdzic ? jak sprawdzic itp.
Pozdrawiam

Witam...Panowie mam takie pytanie... jakiś rok temu robiłem remont silnika w moim 3p.i wszystko gra na 102...tylko niepokoi mnie praca tego silnika na minimalnych obrotach mianowicie pracuje jak c330 a nie jak 3p <w moim ursusie 3512 słychać wszystkie gary i równą prace> wszystkie końcówki wtryskiwaczy wymieniałem...i dalszy ciąg tego ale podczas pracy ciągnik pracuje bez zarzutu ...proszę o porady....

Watek na temat "Hummer nie miesci sie w lesie w Polsce" sklonil mnie do
refleksji nad tym jak wygladaja drogi w Polsce. Polne i lesne drogi
gruntowe, dokladniej.
Jesli chodzi o okolice w ktorych mieszkam, o polnocna czesc wojewodztwa
Podkarpackiego, to sprawa wyglada tak mniej wiecej, ze okolo 30%
powierzchni stanowia lasy, kilka procent stanowi teren zabudowany, reszta
to pola uprawne - w tej chwili z przewaga nieuzytkow.
Czesc lasow tworzy duze kompleksy lesne, (pozostalosci Puszczy
Sandomierskiej), a czesc to male laski, w okolicach hektara-kilkunastu,
tworzace kepy drzew wsrod szachownicy pol. Gospodarstwa rolne sa _male_.
Kilka, kilkanascie hektarow. Wieksze gospodarstwa - skladaja sie i tak z
kilku kawalkow pol nieprzylegajacych do siebie. Wsie sa rozciagniete
wzdloz drog, natomiast przestrzen miedzy wsiami, plaska, stanowi opisana
szachownice splachetkow pol i malych lasow, a miejscami kompleks lesny
pociety drozkami.
Wlasnie przestrzenie miedzy wsiami, te szachownice poletek i kawalki
lasu - bylyby polem walki wojsk ladowych.
Skupmy sie na drozkach:
Sa to polne drogi, wyryte koleiny, tworzace _gesta_siatke_ pozwalajaca
gospodarzom na dojazd do ich kawaleczkow pol.  Z regoly skrajem lasu
biegnie dodatkowa droga polna. Podobne drozki biegna przez lasy, rowniez
tworzac gesta siatke. Drogi te sa to _koleiny_  z wszystkimi
konsekwencjami stad wynikajacymi: a wiec w przypadku blota, utwardzone sa
tylko miejsca "pod kolami" co powaznie utrudnia przejazd pojazdom o
rozstawie kol innym niz standardowy. Podobnie z rowami melioracyjnymi (!)
mostki nad tymi rowami, robione "sposobem gospodarskim" z byleczego, sa
czesto "podwojnymi mostkami koleinowymi" co oznacza ze sa nieprzejezdne
dla pojazdow o zbyt duzym lub zbyt malym rozstawie kol. Wszystko to
stosuje sie w pelni do drog lesnych - z tym ze tu w przypadku miejsc
blotnistych mamy zwykle ciasny objazd a nie miejscowe utwardzenie, a
"mostki koleinowe" sa robione z butwiejacych pni drzewa. Dodatkowo - droga
jest waska, jednokierunkowa, zarosnieta, wiec las jest nieprzejezdny dla
pojazdow szerszych niz standardowe.
Teraz pytanie:
Jaki pojazd terenowy jest najlepiej przystosowany do tych kolein polnych i
lesnych?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Ursus C330.
Ciekawe, ale z moich obserwacji wynika, ze w tych warunkach terenowych,
jednym z najwazniejszych wymagan dla wojskowego samochodu terenowego 4x4
jest: "Rozstaw kol, wysokosc zawieszenia i szerokosc pojazdu - zblizona do
ciagnika rolniczego"
:-))

Michal.


| Ursus C330.
| Ciekawe, ale z moich obserwacji wynika, ze w tych warunkach
terenowych,
| jednym z najwazniejszych wymagan dla wojskowego samochodu terenowego
4x4
| jest: "Rozstaw kol, wysokosc zawieszenia i szerokosc pojazdu -
zblizona do
| ciagnika rolniczego"
| :-))

| Jezdzilem duzo w terenie na poludniu i w pelni potwierdzam.

A - to dzieki, ciesze sie ze ktos potwierdza moje obserwacje. Ja tam nie
moge powiedziec zebym duzo jezdzil w terenie. Ot - pol kilometra polami do
duzego lasu a potem po lesnych drozkach od jednego "grzybnego" miejsca do
drugiego.

| Innym sposobem jest jazda malym fiatem ktory w zadziwiajacy sposob
| przemyka sie po tych drozkach lepiej od czolgow :) (i sylwetka niska !)

Tu sie zgadzam, z mojej praktyki - okazalo sie ze maly fiat jest
najlepszym samochodem na grzyby, trzeba jezdzic troche "obok kolein", ale
w maluchu - lakieru nie szkoda.
Zdecydowanie odradzam Cinquecento - dzieki eksperymentom z tym
samochodzikiem dowiedzialem sie ile miejscowi sobie licza za wynajecie
ciagnika w celu wyciagniecia samochodu grzybiarzom...
:-)


Polecam wiec lubuskie, Niemcy pobudowali sobie drogi do pol i przez laski,
tak wiec mozesz sobie na grzybki po asfalcie, lub w najgorszym przypadku po
bruku podjechac. BTW ostatnio zostalem zablokowany przez dwa wypadki - jeden
za mna, drugi przede mna postanowilem wiec, aby nie kwitnac w korku,
przedrzec sie przez poligonowa droge. I udalo sie ! Droga, ktora wczesniej
jedynie BWP-y jezdzily (piekne muldy i "tarka" na co twardszym podlozu)
swoja AR 33. To samochod o b. malym przeswicie (silnik boxer - kolektor
wydechowy dokladnie pod silnikiem). Dlaczego sie wiec odwazylem? Bo
przypomnialem sobie jak Niemcy w 1941 ucieszyli sie, ze w Sojuzie wczesnie
zawital mroz ;-)

pozdr


| ja mam takie pytanko:
| czy wreszcie do jasnej cholerki wyposazymy wojsko w trasportery
uodpornione
| od wybuchow min.. a przynajmniej zaprojektowane zeby taki wybuch
zakonczyl
| sie jak najmniejsza tragedia? czy nasi zolnierze musza jezdzic
honkerem,
| samochodem skonstrulowanym dla ROLNICTWA?
| pozdrowka
| lekomin inc

Nie pisujesz czasem na codzien w wyborczej? tekst byly jak ulal :)

1.) honker nie ma specjalnie duzo wspolnego poza ksztalten z tamtym
pojazdem
rolniczym - może kilka wspolnych podzespolow.
2.)  Pojazd o cenie 15-20 tys $ nie ma duzych szans w starciu z mina
przeciwczolgowa. - taki sobie Bushmaster 4x4 - srednio odporyny na
miny - 9,5
kg TNT pod kolem) kosztuje 500-600  tys$ - podobnie jak Honker - 7-9
osob
pojemnosci..... i wazy kolo 14 ton - Honker kolo 2....


A propos - samochod skonstruowany dla rolnictwa...
Pare dni temu ( watek "Polskie drogi" ) opisalem wlasne doswiadczenia i
przemyslenia na temat jazdy w terenie na poludniu Polski.
I wnioski.
Wnioseki byly ciekawe, i poparli je inni.
W naszych, polskich warunkach terenowych, najwazniejsze dla lekkiego
pojazdu 4x4 jest...
.
.
.

Rozstaw kol i wysokosc zawieszenia zblizone do Ursusa C330.(!)
Wynika to z faktu, ze drogi polne i lesne, sa przystosowane wlasnie do
tego ciagnika...
Tak, ze pojazd skonstruowany dla ROLNICTWA a przystosowany dla wojska -
moze byc bardzo dobry w naszych, lokalnych warunkach.
A, ze do typowych "misji pokojowych" sprzet wymyslony dla potrzeb
zimnowojennych lub dla obrony terytorialnej - kiepsko sie nadaje, to
wiadomo od lat.
Dla tego wlasnie dzialajace w misjach pokojowych kontyngenty wojskowe
wiekszosci panstw europejskich, uzywaja sprzetu _specjalnie_ pod takie
zastosowanie robionego, takiego ktory nie bardzo by sie do czegos nadawal
w wojnie "ciezkiej"
:-)

Michal.


Witam

Czy ktos moze ma informacje odnosnie zamiany pradnicy na alternator +
dodatkowe elementy jak to wykonac w ciagniku Ursus C330 z 1985 roku.

Za wszelka odpowiedz serdecznie dziekuje i pozdrawiam
M.K. Dankow/Krzepic



Mam do wyboru Fiata Tempre 1.9 TDS 1994 (wersja amerykanska chyba,
bo liczniki w milach i cyfrowe)


Liczniki cyforwe to taki bajer stosowany swego czasu we wszystkich
(niezaleznie od kraju) Tipo i Tempra. Po prostu czesc samochodow miala
zegary analogowe, czesc cyfrowe - te ostatnie mialy byc nowoczesne,
a w gruncie rzeczy byly nie wygodne i denerwujace (migajace bez
przerwy cyferki).

Ale czemu licznik jest w milach, a kierownica po lewej (bo chyba tak, skoro
nie na ten temat nie piszesz) to nia mam pojecia, bo raczej watpie, zeby
Tempra byla w USA sprzedawana. W ogole jakies Fiaty tam sprzedawali? ;-))

Dziwny ten model... moze w Brazyli maja mile? Fiat jak wiem bardzo duzo
samochodow produkowal (i produkuje) w Brazyli. Jesli tak, to tym bardziej
daj sobie spokuj. Blacha i lakier nie "przyzwyczajone" do wilgoci, jak tylko
snieg zobacza to sie posypia ;-)) Nie tylko blacha i lakier zreszta...

oraz Forda Mondeo 1.8 TD wyposazone bardzo podobnie, tyle ze
Fiat jest jakies 7000 PLN tanszy.


Nie dziwota. Jakosc wykonania jest nie porownywalna, zachowanie na
drodze tez, do tego Mondeo jest wieksze i bardziej cenione. Mondziaka
latwiej pozniej sprzedasz i napewno drozej.

czy mozecie mi cos powiedziec o tych autach ?


Bierz Mondeo. Pomimo, ze stare diesle Forda maja nie najlepsza opinie to
czegos gorszego jak diesel Fiata to nie ma! Przykald to 1.7D w Fiacie Uno
- jego soczysty dzwiek przypomina rasowy ciagnik roliczy Ursus C330 ;-)))

Pomijajac silnik to wykonanie i jazda sa bez porownania i Mondziak bije
Tempre na glowe (zreszta Mondziak jest o wiele nowsza konstrukcja).
Jest tez o niebo bardziej komfortowy, a jego zawieszenie to jedno z
najlepszych w klasie (dzis Ford Focus ma tylne zawieszenie, ktore jest
tylko _modyfikacja_ tylnego zawieszenia Mondeo Combi!!!)

Pamietaj tez, ze Tempra to jednak klasa _kompakt!_, a Mondeo to juz
klasa srednia!!! Roznice zauwazysz w srodku odrazu, bo w Mondeo
miejsca jest duzo wiecej niz w Temprze, a wielkosc bryki (a wlasciwie
jej ciezar) ma tez wplyw na jazde i w tym porownaniu znow Mondeo
jednak wygrywa.

A silnik? Oba porownywalnych parametrow z niewielka przewaga
(0-100 km/h oraz Vmax) dla Mondeo. Takze zuzycie paliwa mniejsze.
A w zimie jesli tylko aku i swiece zarowe masz OK, a do baku wlejesz
dodatki uszlachetniajace to nie powinno byc wiekszych klopotow.


 | zdarza sie ze stanie sie to z samochodem.  Ale .... jezeli ktos lekkim

| ciagnikiem
| ciagnie ciezka przyczepe to musi to brac pod uwage i trudno winic za to
| kolej ze gosciu maluchem ciagnie naczepe od TIRa.

To pokaż mi przyczepę która po załadowaniu będzie dobra dla C330. Zauważ,
że
to tylko 30 Koni Mechanicznych... A jeździliśmy ze czterema załadowanymi
burakami do skupu...

| A BTW widziales wczoraj dziennik bylo wlasnie o wypadkach dzieci na wsi
| 14 letka prowadzila ciagnik i sie wywalila (razem z 4 letnia siostra
!!!!!)

Ja jako, że pochodzę ze wsi, to prowadziłem ciągnik w wieku 12 lat i jakoś
obyło się bez większych wypadków.


Zlamales prawo
Masz farta, zreszta czesto dzieciaki to robia i tez obywa sie bez wypadkow.
Ale jak kolega nie zacpal sie na smierc to nie znaczy ze jest kokaina
bezpieczna.

 |  moze to tez nie jest glupota ???

| Tylko mi nie pisz ze tak zawsze jest na wsi. Czas to zmienic. A najlepsza
| sygnalizacja na glupote nie pomorze.

Głupotę? Tu są potrzebne ręce do pracy, a nie do gadania o BHP, panie
Robbo.
I tak zawsze było. I będzie.


Zlamales prawo

A wieś polska jest cały czas biedna, i C330, to dla niektórych luksus. A
wiesz ile nówka kosztuje? Dużo zboża musiałbyś sprzedać, i dużo dróg
zatarasować...


taaaa jak rolnik lamie prawo to wszystko jest pieknie i jeszcze kolej winna.
No coz ja wiem ze lepper wszystko moze ale miec pretensje do PKP ze
rozjechala biednego rolnika ktory naruszyl conajmniej kilka punktow kodeksu
ruchu drogowego a jakby sie urzec to i karnego (sprowadzenie
niebezpeiczenstwa)
to troszke przegiecie.

Nie pamietam teraz ale ponad 80% wypadkow kolejowo/drogowych jest z
winny ZLAMANIA przepisow lub z powodu nie zachowania nalezytej ostroznosci
przez kierujacych pojazdami.  Moze co10 wypadek jest z winny awarii urzedzen
lub np bledu droznika. Poszukam danych jak to kogos interesuje.

Piotr Piwarski (były kierowca C-330, marki Ursus <z łać. niedźwiedź)



...Pudlo bedzie mialo dorobione
drzwi po drugiej stronie oraz stanie na czopach dwoch
skierowanych
tylami do siebie ciagnikow siodlowych. Harmonie
przegubow polacza
pudlo ikarusa z kabinami ciagnikow. Pozostawie tenze
opis bez
komentarza, bo zaczyna brakowac slow w polskim (jakze
bogatym w
lingwistyczne zasoby) jezyku...


Radosnym teoretykom konstrukcji dla transportu
lokalnego polecam walajace sie jeszcze tu i owdzie
niedobitki autobusow marki "ogorek". Mam rowniez pomysl
na pozyskanie jeszcze tanszym kosztem niz 700 zl
cennych materialow konstrukcyjnych. Otoz wyobrazmy
sobie, Panie i Panowie trzyczlonowa jednostke,
zbudowana z tzw. osinobusow (przez uzytkownikow zwanych
pieszczotliwie swiniobusami), zaprzezona na obu koncach
w dwa traktory Ursus C330. Wszystkie czlony polaczone
beda harmoniami wytworzonymi z odpowiednio zszytych
workow na ziemniaki. Mam tez pomysl na wersje LUX.
Tanim kosztem (co udowadniaja przedsiebiorczy
restauratorzy w roznych miejscach Polski) mozna
pozyskac platowce samolotow IL 18. Wyobrazmy sobie
regional LUX-Torpede zbudowana na bazie kadluba takiego
samolotu, oczywiscie z mechanizmem uchylnego pudla
zbudowanym na bazie platformy samowyladowczej od
ciagnika rolniczego. Ech pomknac czyms takim z Gdyni do
Koscierzyny... Paranoja prosze Panstwa, paranoja!!!
Czy naprawde krajowi producenci nie potrafia
zaproponowac w miare taniego, lekkiego autobusu
szynowego na bazie technologii autobusow kom. miejskiej
i tramwajow? Gdzie jest Neoplan, Jelcz, Volvo,
Alstom-Konstal?
SB

PS.
Ciekawe za jaka to zawrotna sume politechnika pozyska
dwa brakujace ciagniki siodlowe ;-)))))


Jest to filtr paliwowy, dokładnego czyszczenia, oznaczenie wg. FILTRONA 804 do ciągnika rolniczego URSUS C330, C360.

Jest to filtr paliwowy, dokładnego czyszczenia, oznaczenie wg. FILTRONA 804 do ciągnika rolniczego URSUS C330, C360.

co ty gadasz????

No i po spocie.
Byli do czasu mojego przyjazdu: Robi, Ajk, Piotrek z kumplem, GOLF!!, Polmo, Lupo, Boczek i ja .

Spot był kiełbaskowo ciepłocolowy z domieszką lpg i ciągnika C330 marki URSUS rocznik '73 jak to określił Ajku.

DO zobaczenia następną razą!

to jest przełącznik kierunków (jeżli jest trój pozycyjny a nie dwu) z ciągnika ursus C330
wywal to dziadostwo!!!!!!

andy gordon moc ma wplyw tylko na V max, a przyspieszenie i zdolnosci pociagowe to moment

Z ciekawostek Ciagnik URSUS C330 ma tylko 75 KM

Kupie oś przednią do ciągnika URSUS C328/C330 może być bez zwrotnic, i drążków reakcyjnych.

Najlepiej "okrągłą" taka jak na fotce



tel 503 506 934

Według mnie Ursus C330 spokojnie obrobi 7 ha , nie ma problemu z częściami , jest to ciągnik niezawodny !!!

Tak mam zt 323 którego zechce sprzedać aby nabyć właśnie chyba tego Johnego, poza tym zt303, zetora 7211, 2 ursusy C 360 i jednego C330.
wow.... to wychodzi 1 ciągnik na 10 ha... no ja nie mam takiego parku... skromnie: john deere 6800 i zetor 5340...

A ty super pallek juz niesraj kur** to ze twoj stary jest lepperem to mnie to h** boli -.-. ursus c330-ciagnik mojej babki xD

volvo s40 1,8- 175 km
WSK 125- około 90...
ciagnik rolniczy Ursus C330- 30:P

1

Ja prowadziłem Fiata 126p, Skoda felicja, Volvo s40, Ursus C330(ciągnik), Wv Golfa, Audi 80. Wszystkie te pojazdy prowadziłem albo na lotnisku, na wsi, czy na parkingu

Kupię cięgnik Ursus C330/360, oraz kosiarkę rotacyjną bądź bijakową w woj. podlaskim, stan dobry.

Do internautów- który ciągnik bardziej nadaje się do kosiark rotacyjnej lub bijakowej

1

Traktor - "władimirzec" od 8 roku życia (w wakacje na wsi przebywałem czesto);)
Traktor - samoróbka - silnik z Maluszka + 2 tygodnie dłubaniny z Ojcem - teraz stoi w szopie i sie kurzy ;/
Traktor - Ursus C330
Traktor - Ursus C360
Wózek widłowy po ulicach Monaghan w Irlandii w wieku 16 lat z szefem na zderzaku xD
Kombajn - nie mam pojęcia co to było xD smigałem sobie po ściernisku
Renault 19 1.9D - moje 1 autko(uczyłem się nim jeździć jak miałem 8 lat, później Ojciec mi go dał w spadku na 19 urodziny, obiecał mi go jak miałem 14 lat )
Renault Expres 1.9D
VW Golf 1.6D
VW Jetta - benzynka - nie wiem jaki
VW Caddy D + kiera po prawej stronie
Skoda Felicia Pickup 1.6 + program z VW + sportowe mapy paliwa (paliła kapcie na 3 biegu z ładunkiem ;D)
Skoda Felicia Pickup 1.9D
Skoda Felicia Kombi 1.9D
Skoda Felicia hatchback 1.3
Skoda Favorit - nie wiem jaki to miało silnik
Mercedes Axor - jak miałem 17 lat (ciągnik siodłowy + naczepa chłodnia)
Mercedes D124 Coupe 2.3i + lifting przodu na E-klase
Mercedes - jakaś tam chłodnia (na kat B)
Mercedes E-Klasa 2.4D Elegance 2002r (szefa z Irlandii)
Citroen Xsara - jego sekretarki
Citroen Berlingo - firmowy w Irlandii
Citroen C15 1.8D
Citroen C5 Kombi 2.0HDi
Peugeot Boxer 1.9D
Peugeot 206 1.4HDi
Peugeot 206SW 1.6HDi (overboost - wspaniałe uczucie ciekawi mnie jak jeździ w 300kg lżejszym hatchbacku)
Toyota Corolla 1.8D - jakiś stary model 88 rocznik
Toyota Yaris 1.0 - 3 miesięczna - moźna uznać że nowa
Fiat 125P aka "duży"
Fiat Cinquecento 700
Fiat Cinquecento 900
Fiat Punto I 1.1
Toyota Corolla G6 hatchback
Polonez 1.6
Polonez 1.5
BMW 318is Coupe (140KM)
Daewoo Lanos 1.5 16V (101KM)
Łada Samara 1.3
Nissan Almera 2.0 (150KM)
Opel Corsa C 1.3CDTI - to teraz

więcej nie pamiętam a wydaje mi się ze coś jeszcze było

EDIT: właśnie
Punto II 1.1 - na nauce jazdy
Corsa C (nie wiem z jakim to było silnikiem ale benzynka)- na nauce jazdy
Rover 45 1.8 podciągnięty programem na 150KM

Ahoj !
Chodzi mi od dłuższego czasu po głowie pomysł "marynizacji"
czy jak wolicie przeróbki silnika samochodowego, no
powiedzmy połączonej z ew. zakupem "markowej" linii wału.
W związku z nieuleczalnym nałogiem snucia rozważań o
własnym 30-footerze oraz na podstawie lektury śmiem twierdzić
że przeróbka prostego "lądowego" diesla jest do wykonania
siłami średnio wyposażonego warsztatu mechanicznego.
Wolałbym jednak by ktoś z minimalnym choć doświadczeniem
"w temacie" odezwał się i pocieszył mnie że dobrze kombinuję
Albo złajał że źle ))))
Przerabiał ktoś "lądowy" silnik ? Ktoś wie gdzie można taką
przeróbkę zlecić ? Ktoś plywał z takim "patentem" ??
Nie ukrywam że chodzi o oszczędności. Dieselek do samochodu
to zakup rzędu 1200 - 2000 PLN (Citroen AX - Mercedes),
do małego ciągnika czy innego "Multikara"nawet taniej.
Załóżmy z b. grubą przesadą dwa razy tyle na "marynizację"
i drugie tyle na markowe elementy linii wału. Suma sumarum
końcowa kwota to powiedzmy 4000 do 7000 PLN. Niemało,
ale ciągle od 3 do 5 razy taniej niż (fakt - nowa) maszyna
od polskiego "dealera" V/Penty, Sole czy Yannmmara.... .
A mocy wyjściowej tyle, że spokojnie możesz połowę na
przekładni stracić (48-100kM), gorzej z miejscem na łódce,
hałasem, zabudową nietypowości w rodzaju wymiennika
ciepła, etc, etc. No właśnie - jak z tym jest ?
Jakiś namiar w necie ewentualnie ??

Ahoj
--
Jaromir Rowiński

----------------------------------------------------------------------------------

a ten Vetus to niby co? Ladnie opakowane ladowe silniki :)))

Co robia? Odprezaja silnik (nie wiem, jak to sie robi, to gdzies w
regulacji, zmniejszenie stopnia sprezania), dodaja morski wydech z
chlodzeniem i drugi obieg wody chlodniczej.

No i pomalowac na zolto :) (Vetus).

BTW: przy okazji mozesz miec alternator, chlodziarke lub pelen
klimatyzator, pompe hydrauliczna (do napedzania roznych szpejow) i moze
sie jeszcze gdzies sprezarke do ladowania butli nurkowych :)

--
***********Jacek Kijewski
------------------------------------------------------------------------------------

Witam !

Na wstepie witam po spooorej niebytnosci;))))))

> Chodzi mi od dłuższego czasu po głowie pomysł "marynizacji"
> czy jak wolicie przeróbki silnika samochodowego, no
> powiedzmy połączonej z ew. zakupem "markowej" linii wału.
> W związku z nieuleczalnym nałogiem snucia rozważań o
> własnym 30-footerze oraz na podstawie lektury śmiem twierdzić
> że przeróbka prostego "lądowego" diesla jest do wykonania
> siłami średnio wyposażonego warsztatu mechanicznego.

Warto rozwazyc pare rzeczy przed podjeciem decyzji o tym jaki to ma byc
silnik.
Sugerowal bym jakiegos wolnossacego i srednioobrotowego z duzym momentem
obrotowym. To w zasadzie zaweza nieco pole poszukiwan, bo odpadaja
wszystkie WV,Fordy itp. np. Rzeszowiak ma marynizowanego ursusa C330.
J.Conrad bodajze jakis Andrychowski silnik i tak mozna dosc dlugo
wymieniac. Wszystkie jednak one maja wspolna ceche, mianowicie max obroty w
okolicach 3000. Co zas sie tyczy warsztatu to moim zdaniem musi to byc dosc
dobrze wyposazony warsztat ktory umozliwi Ci wykonanie naprawy takiego
silnika za 1500- 2000. Na ogol jest to zlom do kapitalnego remontu do
ktorego spooooro trzeba dolozyc.

> Wolałbym jednak by ktoś z minimalnym choć doświadczeniem
> "w temacie" odezwał się i pocieszył mnie że dobrze kombinuję

Dobrze, dobrze kombinujesz;))))) Chosc jak znam zycie koncowe Twoje
wyliczenie to oszczednosc 1/3 lub 1/2 nie zas tak jak piszesz 3 - 5 razy.

> Przerabiał ktoś "lądowy" silnik ? Ktoś wie gdzie można taką
> przeróbkę zlecić ? Ktoś plywał z takim "patentem" ??

Wiele osob plywalo i plywa.
Kiedys Puck marynizowal silniki ale czy jeszcze istnieje, tego nie wiem

> A mocy wyjściowej tyle, że spokojnie możesz połowę na
> przekładni stracić (48-100kM), gorzej z miejscem na łódce,

100 konny diesel to bydle na 60 stopowa lodke;)))))) Chyba ze chodzi Ci o
rozwiazania typu jacht zaglowy + silnik klasy WRC;))))))

> hałasem, zabudową nietypowości w rodzaju wymiennika
> ciepła, etc, etc. No właśnie - jak z tym jest ?

I tu tak naprawde zaczynaja sie schody. Najlepiej ogladnac gotowe juz
pracujace rozwiazania chocby jachty o ktorych pisalem. Nie wyobrazam sobie
bowiem aby mozna bylo wymiennik zrobic na czuja. (na zasadzie taki powinien
wystarczyc.) Albo ktos Ci to przeliczy albo skorzystaj z rozwiazan juz
pracujacych. Pozostaje jeszcze sprawa dodatkowej pompy wodnej dla wtornego
obiegu, czyli wody odprowadzanej z wymiennika i spalin z kolektorow
wydechowych . Na ogol na ostatnim stopniu jest to jedna rura choc dwa rozne
zrodla (i media) i warto pomyslec o zabezpieczeniu aby przy ruchu jachtu do
tylu lub sporym zafalowaniu nie dostac wody zaburtowej z powrotem do
silnika.
Pozdrawiam !
Bogdan

-----------------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik Jaromir Rowiński <jaro...@chelmnet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ah8d5e$b9...@news2.tpi.pl...

> Ahoj !
> Chodzi mi od dłuższego czasu po głowie pomysł "marynizacji"
> czy jak wolicie przeróbki silnika ...

SY Polonia pływa na silniku z Ursusa, więc da się zrobić. Myślę że na
starych jachtach można znaleźć więcej takich patentów.
Edek

---------------------------------------------------------------------------------------

> Ahoj !
> Chodzi mi od dłuższego czasu po głowie pomysł "marynizacji"
> czy jak wolicie przeróbki silnika samochodowego,

Od 6 lat Jagiellonia plywa z silnikiem mercedesa. W pierwszym sezonie
eksploatacji byly "schody", ale nie z powodu samego silnika, tylko armatury.
Po prostu ktos wykonal "oszczednosci z d... strony" i wszystkie obiegi
chlodzace puscil .... na wezach od pralki automatycznej :o). W
trzytygodniowym rejscie wlazlo nam w silnik ok. 70 m sznurka. Tak, sznurka.
Srednio 4 razy na jedno uruchomienie silnika akcja: silnik sie grzeje -
otwierac sarkofag - zlokalizowac zalamanie weza - wykonac przemyslne
"odciagi" formujace lagodne "kolanko" - jedziemy.

Przed drugim sezonem silnik trafil pod opieke Pana Tosia Samoteya z Pucka.
Firma ogolnie chyba znana z:

- fachowosci pracy :o)
- absolutnej pogardy dla terminow :o(

ktory armature puscil w gumie zbrojonej, konieczne kolanka i zalamania
wyspawal z rurek stalowych - i szlus! Od tamtej pory swiety spokoj...

A odnosnie Pana Tosia: umiejetnosci wedlug mnie rownowaza niedostatki
terminowe. Firma jest po prostu zawalona robota, stad poslizgi. Kiedys
zalozylem sie z Tosiem o flaszke, ze i tak nastepnego dnia nie przyjedzie
(jacht stal w Jastarni i oczekiwal na serwis). Przyjechal o 2359.... :o).
Innym razem jechalismy na Wodnika II do Cuxhaven, my mikrobusem, za nami Pan
Tosiu z przyczepka i nowym silnikiem. Silnik wymienił w poltorej dnia, bez
angazowania dzwigu itp. (wystarczyl bom grota, podnoszony na fale grota,
mocowanym do noku, jak topenanta - i na topenancie). Jarek Marszall tylko
krecil glowa, uwazajac wczesniej operacje za niewykonalna "golymi rekami".
Co istotne, byla to operacja na koszt firmy, bo w ramach ryczaltu
gwarancyjnego, ktory w tym przypadku z pewnoscia zostal "skonsumowany" i to
z naddatkiem.
Wiec mimo wszystko ogolnie - polecam.

Pozdrowienia - Jasiek
Janusz Nedoma

---------------------------------------------------------------------------------------

Marynizowanego Ursusa/Perkinsa 3-cylindrowego ma też Politechnika i bodajże Farurej.
Znam gościa z Warszawy który marynizował ten drugi - choć słyszałem, że armator się na niego wścieka.
Koszt marynizacji to około 150% kosztu (7-9 tys.) nowego silnika (4-6 tys.) (czyli razem razy dwa i pół).
Do tego dochodzi bardzo duży koszt pompy i pędnika hydraulicznego.
Nie wiem na którym jachcie jest zmarynizowany silnik z przekładnią mechaniczną.
Gdzieś_kiedyś_przed_wiekami ktoś miał takiego dwucylindrowego Ursusa, z marnymi efektami.
JaC

--------------------------------------------------------------------------------------

> To w zasadzie zaweza nieco pole poszukiwan, bo odpadaja
> wszystkie WV,Fordy itp. np. Rzeszowiak ma marynizowanego ursusa C330.
> J.Conrad bodajze jakis Andrychowski silnik i tak mozna dosc dlugo
> wymieniac.

Marynizowane silniki robi Puck (Krab, Rekin, Delfin). Wszystkie one sa
wieksze od np Penty tej samej mocy.
Na "Rzeszowiaku" jest Krab. Nie mam mu nic do zarzucenia ale jak pracuje to
odkrecaja sie sruby od forklapy i przepalaja zarowki od drgan kadluba.
Caly problem da sie sprowadzic do pytania: czy zjesc obiad tani czy smaczny.
Albo wstawiamy markowy wyrob firmy, ktora na budowie jachtowych silnikow
zeby zjadla i gwarantuje, ze jej silnik (prawidlowo eksploatowany!!) sprawi
przyjemnosc armatorowi albo kombinujemy zeby zaoszczedzic kilka tysiecy zl.

Inna sprawa to naprawy takiego dziwnego silnika. Penta serii 2000 jest
skonstruowana w taki sposob aby dala sie naprawiac bez koniecznosci
demontazu. Oczywiscie serwis proponuje wyciagniecie silnika bo na tym
zarabia. Ale mozliwa jest nawet wymiana panewek i tlokow bez wyciagania
silnika. W zeszlym roku naprawialismy pompe oleju silami zalogi. Kupa roboty
jak sie to robi pierwszy raz ale sie da

Osobna kwestia to sposob eksploatacji. Zla obsluga, ciezkie paliwo i
nieodpowiednie oleje skroca zycie najdoskonalszemu silnikowi.
Osobiscie na prywatny jacht polecalbym maly, cichy i niezawodny silniczek
renomowanej firmy. Wydatek rzedu 30 tys. zl. Sporo ale biorac pod uwage
koszty calego jachtu... ocen sam czy warto.

Pozdrawiam
Krzysiek Bienkowski

---------------------------------------------------------------------------------------------

Witam !

>Użytkownik "666" <przek...@polbox.com> napisał w wiadomości
>news:ah8mpq$40l$1@news2.tpi.pl...
>Marynizowanego Ursusa/Perkinsa 3-cylindrowego ma też Politechnika i
bodajże >Farurej.
>Znam gościa z Warszawy który marynizował ten drugi - choć słyszałem, że

armator się >na niego wścieka.

>Koszt marynizacji to około 150% kosztu (7-9 tys.) nowego silnika (4-6

tys.) (czyli razem >razy dwa i pół).

>Do tego dochodzi bardzo duży koszt pompy i pędnika hydraulicznego.
>Nie wiem na którym jachcie jest zmarynizowany silnik z przekładnią
mechaniczną.
>Gdzieś_kiedyś_przed_wiekami ktoś miał takiego dwucylindrowego Ursusa, z
marnymi >efektami.
>JaC

Wydaje mi sie ze rozwiazanie napedu za pomoca pednika hydraulicznego wiecej
rodzi problemow niz bedzie z tego korzysci. Przede wszystkim dodatkowe
chlodzenie ojeju w pedniku. Poslizg i zwiazany z tym spadek efektywnosci.
Mozliwosc utraty napedu w zwiazku ze zmiana lepkosci oleju pod wplywem
temperatury. Moim zdaniem wiecej przeciw niz za.
Pozdrawiam !
Bogdan

-----------------------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Bogdan Łojowski wrote:
> Warto rozwazyc pare rzeczy przed podjeciem decyzji o tym jaki to ma byc
> silnik.
> Sugerowal bym jakiegos wolnossacego i srednioobrotowego z duzym momentem
> obrotowym. To w zasadzie zaweza nieco pole poszukiwan, bo odpadaja
> wszystkie WV,Fordy itp. np. Rzeszowiak ma marynizowanego ursusa C330.
> J.Conrad bodajze jakis Andrychowski silnik i tak mozna dosc dlugo
> wymieniac. Wszystkie jednak one maja wspolna ceche, mianowicie max obroty w
> okolicach 3000. Co zas sie tyczy warsztatu to moim zdaniem musi to byc dosc
> dobrze wyposazony warsztat ktory umozliwi Ci wykonanie naprawy takiego
> silnika za 1500- 2000. Na ogol jest to zlom do kapitalnego remontu do
> ktorego spooooro trzeba dolozyc.

E, bez przesady. Diesel Mercedesa, od starej beczki (z tzw. duzymi
swiecami), spelniajacy ww. wymagania: niski stopien sprezania, max obroty
2500-3000, odpornosc na rozne rzeczy, moc: 60 KM (po odprezeniu pewnie
zjedzie dodatkowo do 50 koni) do 89 koni (modele 240 do 300), oszczedne
spalanie itd - po remoncie kapitalnym mozna kupic po 2500-3000 zl bez
wiekszych problemow. 300-ki uzywane sa w 3-litrowych beczkach, mercedesach
207 (taki dostawczak) itd, siec serwisowa tego jest, naprawic moze byle
kowal, poza blokiem silnika (i glowica) praktycznie reszte czesci wykonuja
w kraju, co pozwala na tania (choc oczywiscie nie-oryginalna) naprawe.

Silniki nie do zdarcia, Mercedes daje 350 tys. km gwarancji na mniejsze i
500 tys. km gwarancji na wieksze.

Vetus przerabial silniki od citroena BXa, takiego jak meping.

Delfin, rekin, puck - to sa marynizowane silniki andrychowskie, takie od
ciezarowek :) (hm, leyland?)

> > Wolałbym jednak by ktoś z minimalnym choć doświadczeniem
> > "w temacie" odezwał się i pocieszył mnie że dobrze kombinuję

> Dobrze, dobrze kombinujesz;))))) Chosc jak znam zycie koncowe Twoje
> wyliczenie to oszczednosc 1/3 lub 1/2 nie zas tak jak piszesz 3 - 5 razy.

to zalezy, ile mechanik zedrze. A niektorzy maja wyjatkowy talent do
tego...

> > Przerabiał ktoś "lądowy" silnik ? Ktoś wie gdzie można taką
> > przeróbkę zlecić ? Ktoś plywał z takim "patentem" ??

> Wiele osob plywalo i plywa.
> Kiedys Puck marynizowal silniki ale czy jeszcze istnieje, tego nie wiem

ZM Puck jako takie padly, choc sa tam jeszcze jakies warsztaty.

--
***********Jacek Kijewski

---------------------------------------------------------------------------------

> Wydaje mi sie ze rozwiazanie napedu za pomoca pednika hydraulicznego wiecej rodzi problemow niz bedzie z tego korzysci.

Tak na oko pół na pół.

> Przede wszystkim dodatkowe chlodzenie ojeju w pedniku.

Raczej w pompie niż w pędniku, i całkiem łatwe do rozwiązania wodą zaburtową przed wymiennikiem.

> Poslizg i zwiazany z tym spadek efektywnosci.

Tak, ale też znacznie bardziej elastyczna praca silnika, bardzo korzystnie wpływająca na jego trwałość (i tak sporą nawet przy bezpośrednim napędzie śruby w wodzie).

> Mozliwosc utraty napedu w zwiazku ze zmiana lepkosci oleju pod wplywem temperatury.

??? Co tu ma lepkość do rzeczy? Znasz konstrukcję pompy i pędnika??

> Moim zdaniem wiecej przeciw niz za.

Twoje zdanie jest cenne przed wyborem jachtu, zwykle konstrukcja nie pozostawia wyboru (chyba, że chcesz mieć sarkofag z silnikiem np. na środku mesy )
Dodałbym jeszcze trudność w zablokowaniu wału śruby podczas żeglugi na żaglach...
JaC

---------------------------------------------------------------------------------------------

> On Fri, 19 Jul 2002, Bogdan Łojowski wrote:

> E, bez przesady. Diesel Mercedesa, od starej beczki (z tzw. duzymi
> swiecami), spelniajacy ww. wymagania: niski stopien sprezania, max obroty
> 2500-3000, odpornosc na rozne rzeczy, moc: 60 KM (po odprezeniu pewnie

Ja pisalem ze moim zdaniem nie nadaja sie silniki wysokoobrotowe. Czyli np.
od sierry 4950 obr/min peugeota cos w okolicach 5000

> 207 (taki dostawczak) itd, siec serwisowa tego jest, naprawic moze byle
> kowal, poza blokiem silnika (i glowica) praktycznie reszte czesci
wykonuja
> w kraju, co pozwala na tania (choc oczywiscie nie-oryginalna) naprawe.

Tu tez nie do konca. Aby ustawic pompe i rozpylacze trzeba jednak miec stol
(takie urzadzenie do badania cisniena i cyklu pracy pompy. Chyba ze z
definicji wymienic pompe na regenerowana bez wzgledu na to jak byla
zrobiona.

> Silniki nie do zdarcia, Mercedes daje 350 tys. km gwarancji na mniejsze i
> 500 tys. km gwarancji na wieksze.

Problemem jest wielkosc. Silnik od mesia to jednak kawal urzadzenia (cos
okolo 1,5 m3) a jachcik ma tylko 9 m. Wdusuwowy dieselek Jannmara tej
samej mocy z osprzetem i przekadnia nawrotna nie zajmie ani polowy tego co
silnik od mesia plus caly osprzet jaki trzeba mu dolozyc. Dodatkowo to o
czym pisze Kszysiek eksploatacja i ewentualne naprawy biezace. W Janmarze
wykrecasz pompowtryskiwacz wymieniasz na nowy i jedziesz dalej. W mesiu
mozesz wymienic jedynie rozpylacz. Pompy bez jej wyjecia i ustawienia na
stole nie ustawisz.

> Delfin, rekin, puck - to sa marynizowane silniki andrychowskie, takie od
> ciezarowek :) (hm, leyland?)

Wszystkie one to typowe silniki. Apropo odprezenia to rzecz jest bardzo
prosta. Wystarczy przetoczyc tlok po wierzchu (skrocic go nieco) lub dac
grubsza uszczelke pomiedzy blok i glowice i gotowe;)))))

> to zalezy, ile mechanik zedrze. A niektorzy maja wyjatkowy talent do
> tego...

Oj wiem cos o tym; Wlasnie zajezdzam 3 diesla.
Pozdrawiam !
Bogdan

--------------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Bogdan Łojowski wrote:
> > 207 (taki dostawczak) itd, siec serwisowa tego jest, naprawic moze byle
> > kowal, poza blokiem silnika (i glowica) praktycznie reszte czesci
> wykonuja
> > w kraju, co pozwala na tania (choc oczywiscie nie-oryginalna) naprawe.

> Tu tez nie do konca. Aby ustawic pompe i rozpylacze trzeba jednak miec stol
> (takie urzadzenie do badania cisniena i cyklu pracy pompy. Chyba ze z
> definicji wymienic pompe na regenerowana bez wzgledu na to jak byla
> zrobiona.

Jakby to rzec. Jestem srednio szczesliwym posiadaczem wirtualnego
samochodu wyposazonego w takowy silnik. Regenerowana pompa to cos kolo
1000 zl, jak sie spieprzy, to taniej wymienic niz naprawic. Glowica 600 zl
(przegrzej nowiutkiego Yanmara, to sie dowiesz, ile glowica moze
kosztowac), wtryski polskie po 100 zl, Boscha po 300 zl. Taka membrana do
pompy prozniowej produkcji polskiej: 8 zl, produkcji Boscha: 40 DM.

Oczywiscie roznica w wytrzymalosci i parametrach jest. Ale nie 10x.

W dodatku jak odprezysz, silnik przestaje byc wrazliwy na jakiekolwiek
paliwo (a nawet taki normalny nie jest). Przypuszczam, ze by pojechal i na
oleju rzepakowym, i na zjelczalym smalcu. Spokojnie mozna lac olej opalowy
z zalozeniem, ze jak sie cos spieprzy, to za 5 lat bez wielkiego zalu
wymienisz caly silnik - a na 100 litrach ropy oszczedzasz jakies 100 zl,
albo i wiecej, wiec w sezonie eksploatacji odlozysz na pol silnika.

A patenty marynizatorskie przelozysz na nastepny silnik.

> > Silniki nie do zdarcia, Mercedes daje 350 tys. km gwarancji na mniejsze i
> > 500 tys. km gwarancji na wieksze.

> Problemem jest wielkosc. Silnik od mesia to jednak kawal urzadzenia (cos
> okolo 1,5 m3) a jachcik ma tylko 9 m. Wdusuwowy dieselek Jannmara tej

Wiesz, moja 117-ka ma dluga maske... ale z tym 1.5 m3 to przegiales
ostro. Pol metra na pol metra na jakies 40 cm + filtr + elektryka. Skrzyni
biegow przeciez nie wozisz ze soba na jachcie?

A, w tych rozwazaniach pominelismy kwestie redukcji... a czasem moze byc
potrzebna i z tym najwiekszy klopot. Stad i nieco ograniczony wybor
silnikow. No i rewersu.

> samej mocy z osprzetem i przekadnia nawrotna nie zajmie ani polowy tego co
> silnik od mesia plus caly osprzet jaki trzeba mu dolozyc. Dodatkowo to o
> czym pisze Kszysiek eksploatacja i ewentualne naprawy biezace. W Janmarze
> wykrecasz pompowtryskiwacz wymieniasz na nowy i jedziesz dalej. W mesiu
> mozesz wymienic jedynie rozpylacz. Pompy bez jej wyjecia i ustawienia na
> stole nie ustawisz.

Jak pan Ci powie, ile masz za ten pompo-wtryskiwacz zaplacic, to do kraju
wrocisz na pagajach :) Jak ktos ma 50 tys zl (bo tyle kosztowal na
Copernicusa silnik + otoczenie + instalacja + linia walu - a silnik
markowy, jakis Sole czy cos takiego), to zaplaci. Jak ktos kombinuje
ponizej 10 tys zl, to potem jak bedzie mial wydac 15 tysiecy na pompe
wtryskowa...

A co do silnikow mercedesa, to pol roku przejezdzilem z jednym peknietym
wtryskiem (lal jak diabli) i jednym calkiem padnietym (gar nie palil). Na
5 cylindrow dwa niesprawne... pewnie sie czyms czknelo, ale silnik dziala
bez jakis objawow uszkodzenia. Filtru powietrza z braku wkladki 2 lata nie
wymienialem, a przypuszczam, ze poprzednik tez ich nie ruszal od
dawna. Filtr paliwa: raz wymieniony. Filtr oleju raz. Chlodnica oleju
zastapiona miedziana rurka pogieta w fantazyjne ksztalty. Chlodnica z nowa
wstawka, choc fachman radzil wstawic chlodnice od Zuka, to wklad byl
jednak tanszy.

Taki silnik mozna traktowac wyjatkowo podle i dziala bez problemow. Troche
sie dziwie, ze ludzie tak rzadko po mercedesowe silniki siegaja...

> > Delfin, rekin, puck - to sa marynizowane silniki andrychowskie, takie od
> > ciezarowek :) (hm, leyland?)

> Wszystkie one to typowe silniki. Apropo odprezenia to rzecz jest bardzo
> prosta. Wystarczy przetoczyc tlok po wierzchu (skrocic go nieco) lub dac
> grubsza uszczelke pomiedzy blok i glowice i gotowe;)))))

Jakos to sie robi, nie wiem, jak. Byc moze tak :)

> > to zalezy, ile mechanik zedrze. A niektorzy maja wyjatkowy talent do
> > tego...

> Oj wiem cos o tym; Wlasnie zajezdzam 3 diesla.

A mechanikow nalezy eksterminowac dla zasady :)

--
***********Jacek Kijewski

--------------------------------------------------------------------

> > Silniki nie do zdarcia, Mercedes daje 350 tys. km gwarancji na mniejsze
i
> > 500 tys. km gwarancji na wieksze.

Owszem w warunkach ladowych. Silnik na jachcie pracuje w wyjatkowo
agresywnej atmosferze. Penta bierze ciezka kase nie tylko za Know-how ale
takze za materialy, czego nie widac na oko (czym sie rozni stal 45 od 30HGS
to mi nie potrafia powiedziec nawet studenci .
Problem w tym, ze silnik nie tylko "w zezach gnil" ale takze zasysa
powietrze o prawie 100% wilgotnosci i do tego z aerosolem soli. Samochodowy
filtr powietrza nie wyrobi. Nawet przy zastosowaniu mokrego filtru powietrza
korozja wewnetrzna silnika jest znaczna.

Naszlo mnie jeszcze, ze mowimy o konkretnej, malej, 10 metrowej lodeczce.
Pakowanie na nia Kraba albo mercedesa jest bez sensu. Na takiej lodeczce
montuje sie zwykle Yanmara 18 kM (np: Elan33) - dwa cylinderki, przekladnia
mechaniczna, pali 2l/h przy 4-5 knotkach, zbiornik 60 l paliwa. Odpalic
mozna na korbe jak sie accu wyladuje. Miesci sie pod schodkami a zaglada sie
tam co 20 h pracy zeby stwierdzic, ze... nic nie ma do roboty - pasek sie
nie luzuje, oleju nie ubywa ani nie przybywa, zadne sruby sie nie odkrecaja,
ropa nie smierdzi a polozona pod miska olejowa biala serwerka jest nadal
czysta jak lza.
Acha! A stojac w kokpicie wiem, ze silnik pracuje na biegu jalowym bo
wychlapuje wode i na obrotomierzu jest 500 rpm. Innych fajnych efektow jak
np.: wibracje pokladu czy mily uszom mechanika klang marynizowanego ursusa
nie ma.

pozdrowienia
Krzysiek (chopak z Ursusa)

------------------------------------------------------------------------------------------

Witam !
Użytkownik "666" <przek...@polbox.com> napisał w wiadomości
news:ah8plu$f4g$1@news.tpi.pl...

> Mozliwosc utraty napedu w zwiazku ze zmiana lepkosci oleju pod wplywem

temperatury.

>??? Co tu ma lepkość do rzeczy? Znasz konstrukcję pompy i pędnika??

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ŁoMatkoBoska. Tak to jest jak sie pare rzeczy robi na raz. Chodzilo mi o
gestosc. Ta niestety pod wplywem wzrostu temperatury ulega zmianie. I
efektywnosc napedu maleje
A poniewaz uklad jest zamkniety i ograniczony zawsze istnieje ryzyko
zagotowania oleju.
A wtedy naped jest a jakoby go nie bylo. Nie podoba mi sie taki rozwiazanie
dlatego ze w efekcie koncowym moze sie okazac ze masymalne obroty dadza
minimala predkosc.

>Twoje zdanie jest cenne przed wyborem jachtu, zwykle konstrukcja nie

pozostawia >wyboru (chyba, że chcesz mieć sarkofag z silnikiem np. na
środku mesy )

Etam!;))))) Na Conradzie silnik jest obudowany w gustowny stolik w mesie.
Czasami zawadza ale czasami sie przydaje. Nie ma rozwiazan idealnych

>Dodałbym jeszcze trudność w zablokowaniu wału śruby podczas żeglugi na

żaglach...

Noooo! To fakt. Ale dopiero powyzej 5 wezlow
Pozdrawiam !
Bogdan
P.S.
Pompa i pednik to nie jest przypadkiem taka pompa ktora za pomoca silnika
wytwarza cisnienie i podaje je na lopatki turbiny ktora to ma na swoim
koncu zaczepiona srube ktora obracajac sie porusza jacht??????
Jesli nie to rzeczywisci rozmawiamy o dwoch roznych napedach;))))))))

--------------------------------------------------------------------------------------

> (przegrzej nowiutkiego Yanmara, to sie dowiesz, ile glowica moze
> kosztowac),
> W dodatku jak odprezysz, silnik przestaje byc wrazliwy na jakiekolwiek
> paliwo (a nawet taki normalny nie jest). Przypuszczam, ze by pojechal i na
> oleju rzepakowym, i na zjelczalym smalcu.
> Filtru powietrza z braku wkladki 2 lata nie wymienialem
> A mechanikow nalezy eksterminowac dla zasady :)

Wlasnie taki stek bzdur pokutuje w glowach skadinad doskonalych zeglarzy.
Kochani! Zaden diesel dlugo nie pojezdzi na rzepaku ani na oleju opalowym!
Zapali owszem.
Olej opalowy a nawet ciezki olej napedowy jakiego uzywaja male statki
zawiera duzo siarki, ktora powoduje wenetrzna korozje calego silnika a
zwlaszcza pompy wtryskowej. Zespol tloczaco-dozujacy pompy jest wykonany z
taka precyzja, ze nawet dotkniecie gladzi tloczka tlustym i kwasnym paluchem
zapoczatkowuje korozje podarszajaca szczelnosc. A pompa ma wytworzyc ponad
100 atmosfer!!
Uzywanie silnika bez filtra ("na morzu przeciez kurzu ni ma") to rysowanie
gladzi cylindrow i gniazd zaworowych jak papierem sciernym.
A dalej juz z gorki: wzrastaja opory, spada sprawnosc, silnik sie
przegrzawa, fertisch, kaput...

Zeglowalem na 5 roznych typach silnikow, zadnego nie przegrzalem i nie
mialem z nimi klopotow, poza jednym, ktorego poprzednik przegrzal bo nie
zauwazyl, ze mu sie woda chlodzaca nie leje, a wskazowka wskaznika
temperatury zawinela o zderzak. Ale i ten w koncu udalo sie naprawic i do
konca rejsu sluzyl wiernie.
Ale zdaje sobie sprawe, ze moj glos to wolanie na puszczy w czasie
gradobicia deszczu i wiekszosc dzielnych zeglarzy bedzie traktowac silnik
jako zlo konieczne, ktore trzeba jak najszybciej unieszkodliwic lejac
ciezkie paliwo, nie wymieniajac filtrow i po uruchomieniu od razu dawac
"full ahead!".

Pamietacie najkrotszy rejs "Warszawskiej Nike"? Zycze abyscie swoje silniki
traktowali lepiej i zeby Was nie zawiodly w trudnej chwili.

Pozdro
Krzysiek Bienkowski

-------------------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Jacek Kijewski" <j...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.21.0207191150570.28821-100000@goldenhinde.sail-ho.pl...

> Delfin, rekin, puck - to sa marynizowane silniki andrychowskie, takie od
> ciezarowek :) (hm, leyland?)

Hymmmm moze od Lublina (ś+p)
http://www.andoria.com.pl/

> > Kiedys Puck marynizowal silniki ale czy jeszcze istnieje, tego nie wiem

> ZM Puck jako takie padly, choc sa tam jeszcze jakies warsztaty.

http://www.pzm-amex.pl/pl/ramki.html

--
Pozdrawiam JurekM

-------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Krzysztof Bieńkowski wrote:
> Owszem w warunkach ladowych. Silnik na jachcie pracuje w wyjatkowo
> agresywnej atmosferze. Penta bierze ciezka kase nie tylko za Know-how ale
> takze za materialy, czego nie widac na oko (czym sie rozni stal 45 od 30HGS
> to mi nie potrafia powiedziec nawet studenci .
> Problem w tym, ze silnik nie tylko "w zezach gnil" ale takze zasysa
> powietrze o prawie 100% wilgotnosci i do tego z aerosolem soli. Samochodowy
> filtr powietrza nie wyrobi. Nawet przy zastosowaniu mokrego filtru powietrza
> korozja wewnetrzna silnika jest znaczna.

Kwestia ceny, wszystko to kwestia ceny. Volviaki tez sie psuja na potege,
zwlaszcza przy zalogach czarterowych - nasz klub rozpaczliwie wymienial
MD2 na nowsze modele innych firm, bo to, ze czarterowicz przegrzal silnik
i pracowal kilka godzin bez oleju bylo norma... te nowsze sa bardziej
bezobslugowe.

Przy czym sa one bezobslugowe przez jakies kilka lat, a potem zaczynaja
sie schodki. Ceny czesci w autoryzowanych serwisach kosmiczne, na glupia
uszczelke do penty czekasz 3 tygodnie (jacht stoi na kei i klienci
czarterowi ostrza noze) itd. Im silnik starszy, tym czesci zamienne
drozsze. Trzeba miec pieniadze na zakup nowego silnika, regularne
przeglady w firmowym warsztacie, planowa wymiana czesci... kosztuje,
kosztuje, kosztuje.

Jak ktos na lodke wartosci kilkudziesieciu tysiecy zl ma drugie
kilkadziesiat na porzadny silnik, to powinien natychmiast kupic porzadny
silnik i potem plywac, i plywac i plywac.

Marynizacja silnikow, zwlaszcza uzywanych, to zajecie dla ludzi bez
pieniedzy. Albo takich, ktorzy wola wydac pieniadze na cos innego. W
efekcie powstaja jakies rozwiazania, dosc czesto dzialajace i jest ok.

Ale tak samo mozna pisac o tych, co sobie sami jachty buduja, linuksa
uzywaja... A jezeli mam byc szczery, jak ktos ma zbudowac jacht i plywac,
albo zbudowac i potem 5 lat na porzadne wyposazenie oszczedzac... to ja
bym wolal plywac walczac z oporem materii, niz ogladac codziennie lodke
pod plandeka ;)

--
***********Jacek Kijewski

--------------------------------------------------------------------------------------

Witam !
Użytkownik "Krzysztof Bieńkowski" <b...@ime.pw.edu.pl> napisał w
wiadomości news:ah90p0$2gj$1@julia.coi.pw.edu.pl...

> Wlasnie taki stek bzdur pokutuje w glowach skadinad doskonalych zeglarzy.
> Kochani! Zaden diesel dlugo nie pojezdzi na rzepaku ani na oleju
opalowym!
> Zapali owszem.
> Olej opalowy a nawet ciezki olej napedowy jakiego uzywaja male statki
> zawiera duzo siarki, ktora powoduje wenetrzna korozje calego silnika a
> zwlaszcza pompy wtryskowej. Zespol tloczaco-dozujacy pompy jest wykonany
z
> taka precyzja, ze nawet dotkniecie gladzi tloczka tlustym i kwasnym
paluchem
> zapoczatkowuje korozje podarszajaca szczelnosc. A pompa ma wytworzyc
ponad
> 100 atmosfer!!

Teoretycznie masz racje;))))) A teraz do rzeczy. W praktyce wyglada to tak
ze co druga ciezarowka na drodze jezdzi na paliwie opalowym. Dlaczego ???
Czysta ekonomia o ktorej pisal Jacek. Koszt kilometra mniejszy a dostepnosc
czesci uzywanych i po regeneracji dosc spora. I nie az tak drogo. Suma
sumarum eksploatuje sie taniej wiec wiecej zarabia.

> Uzywanie silnika bez filtra ("na morzu przeciez kurzu ni ma") to
rysowanie
> gladzi cylindrow i gniazd zaworowych jak papierem sciernym.
> A dalej juz z gorki: wzrastaja opory, spada sprawnosc, silnik sie
> przegrzawa, fertisch, kaput...

Rozmawialem z rybakami jakich silnikow uzywaja i okazuje sie ze w
przewazajacej wiekszosci normalnych jak do samochodow. Albo scania albo
mercedes oczywiscie po koniecznych adaptacjach. Zreszta do maszyn
budowlanych rowniez uzywa sie typowych silnikow pozostale elementy
regulujac przelozeniami.

> Ale zdaje sobie sprawe, ze moj glos to wolanie na puszczy w czasie
> gradobicia deszczu i wiekszosc dzielnych zeglarzy bedzie traktowac silnik
> jako zlo konieczne, ktore trzeba jak najszybciej unieszkodliwic lejac
> ciezkie paliwo, nie wymieniajac filtrow i po uruchomieniu od razu dawac
> "full ahead!".

Przesaaadzasz;)))))) Coraz wiecej ludzi posluguje sie silnikiem bo jest to
wygodne a i silniki sa bardziej trwale niz dawniej. (fiat 126p 90 tys i do
remontu)

Probelm jest w cenie. Nawet przy zakupie samochodu zastanawiasz sie nad
roznica ceny diesla i benzyniaka i kalkulujesz czy koszty eksploatacji
zrekompensuja Ci cene. Gdyby tak nie bylo jezdzily by same diesle;))))))
Pozdrawiam !
Bogdan (peugeot 405 GRDT)

-------------------------------------------------------------------------------------

> Rozmawialem z rybakami jakich silnikow uzywaja i okazuje sie ze w
> przewazajacej wiekszosci normalnych jak do samochodow.

Ale te silniki maja po 200-400 KM. Latwo jest zrobic duzego diesla a trudno
malego (fizyka). Maly diesel 20-50KM to zegarmistrzowska robota, lepsze
materialy, wieksze cisnienia, mniejsza zywotnosc.

> Przesaaadzasz;)))))) Coraz wiecej ludzi posluguje sie silnikiem bo jest
to
> wygodne a i silniki sa bardziej trwale niz dawniej.

Ale jak uzywa... Serce sie czlowiekowi kraje jak po odkreceniu miski
olejowej znajduje w niej skwarki z przepalonego oleju, kawalki szmat i
nakretki.
Olej w silniku jachtowym wysysa sie pompka ale raz na sezon wypadaloby miche
odkrecic a silnik przeplukac ropa.

> Probelm jest w cenie. Nawet przy zakupie samochodu zastanawiasz sie nad
> roznica ceny diesla i benzyniaka i kalkulujesz czy koszty eksploatacji
> zrekompensuja Ci cene. Gdyby tak nie bylo jezdzily by same diesle;))))))
> Pozdrawiam !
> Bogdan (peugeot 405 GRDT)

Racja. Mi wyszlo, ze cena diesla + wyzsze koszty ubezpieczenia > oszczednosc
na paliwie.
Ale zostawiam Was z problemem i plyne okretem (prawdziwym!) do Szwecji.
Mam nadzieje, ze Perkins AD3 152 UR bedzie dobrze kaszlal.

Pozdro
Krzysiek (dawniej ford 1600D, obecnie ford 1300EFI)

------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Jerzy Makieła wrote:
> Użytkownik "Jacek Kijewski" <j...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
> news:Pine.LNX.4.21.0207191150570.28821-100000@goldenhinde.sail-ho.pl...

> > Delfin, rekin, puck - to sa marynizowane silniki andrychowskie, takie od
> > ciezarowek :) (hm, leyland?)

> Hymmmm moze od Lublina (ś+p)
> http://www.andoria.com.pl/

Andoria kiedys kupila licencje od Leylanda na silniki. Nasi je troche
poprawili. Wskutek czego Leyland kupil od nas licencje na silniki. Dawne
czasy, przedlublinowe ;)

--
***********Jacek Kijewski

-------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Krzysztof Bieńkowski wrote:
> Pamietacie najkrotszy rejs "Warszawskiej Nike"? Zycze abyscie swoje silniki
> traktowali lepiej i zeby Was nie zawiodly w trudnej chwili.

po to bozia dala maszt i zagle, zeby Twoje zyczenia nie musialy byc
potrzebne :)

Poniekad masz racje. Z tym, ze jak masz silnik za 2000 zl, to mozesz go
sobie inaczej traktowac niz taki za 50 000 zl...

--
***********Jacek Kijewski

-----------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Bogdan Łojowski" napisał w wiadomości

> Teoretycznie masz racje;))))) A teraz do rzeczy. W praktyce wyglada to tak
> ze co druga ciezarowka na drodze jezdzi na paliwie opalowym. Dlaczego ???
> Czysta ekonomia o ktorej pisal Jacek. Koszt kilometra mniejszy a dostepnosc
> czesci uzywanych i po regeneracji dosc spora. I nie az tak drogo. Suma
> sumarum eksploatuje sie taniej wiec wiecej zarabia.

/Ciach resztę/

Ja tez dorzuce co nieco do tego fyrtla.

Mnie to nie przekonuje, bo taki kierowca jak co to se stanie na poboczu i z
panienkami "pogada" czekajac, az mu przywioza części albo go holownik ściągnie
do warsztatu. Na wodzie tak nie ma...

Ale oczywscie Wasc masz racje ))))

Pozdrawiam,
R. Klingiert

----------------------------------------------------------------------------

Nikt z Panów w problemach marynizacji silnika lądowego z auta na morski nie
zwrócił uwagi na sprzęgło. Z reguły jach ma znacznie większą mase niż auto z
którego proponujecie Panowie silnik. Wówczas, przy starcie, o ile w tarczy
sprzęgłowej nie ma sprężyn podatnych - tarcza się ukręca na wale , po
kilkunastu godzinach pracy i mamy silnik - tylko nie mamy przeniesienia
napędu na śrubę.
Nadto, prosze pamiętać, że silniki morskie mają duże koło zamachowe z
przodu - tam gdzie kadłub szerszy - lądowe - odwrotnie, to nie pasuje do
kształtów kadłuba.
Również silniki morskie od urodzenia posiadają z reguły odprężniki
pozwalające je rozkręcić na biegu luzem, żaden samochodowy tego nie ma.
rekapitulując - marynizacja to nie jest dobry pomysł, ale możliwy.
Drugi problem - to kto marynizuje. Polecam inż. Hochschulza w Pucku, jest w
ogłoszeniach w Żaglach i Rejscie, niejeden silnik zmarynizował. Miałem z nim
do czynienia z sukcesami.
Andrzej Jamiołkowski z Olsztyna

-----------------------------------------------------------------------------------

On Fri, 19 Jul 2002, Krzysztof Bieńkowski wrote:
> > Rozmawialem z rybakami jakich silnikow uzywaja i okazuje sie ze w
> > przewazajacej wiekszosci normalnych jak do samochodow.
> Ale te silniki maja po 200-400 KM. Latwo jest zrobic duzego diesla a trudno
> malego (fizyka). Maly diesel 20-50KM to zegarmistrzowska robota, lepsze
> materialy, wieksze cisnienia, mniejsza zywotnosc.

to, jak mercedes zrobil silnik do 115-ki 200 D (moc 45 km) swiadczy raczej
o zacieciu w dziedzinie kowalstwa, niz zegarmistrzostwa :)

Maly w sensie maly wymiarami: tak. Maly w sensie: maly moca: bierzemy
duzy, odprezamy, odkrecamy turbosprezarke i juz jest ;)

Vetus to robi fabrycznie.

> Ale zostawiam Was z problemem i plyne okretem (prawdziwym!) do Szwecji.
> Mam nadzieje, ze Perkins AD3 152 UR bedzie dobrze kaszlal.

okretem powiadasz... a ponoc od dwoch lat po studiach nie biora... :)

--
***********Jacek Kijewski

----------------------------------------------------------------------------

cdn