Wyniki wyszukiwania dla hasła: Ciałka Mallory ego



| Ale AFAIK nie byl nowozelandczykiem ten prawdziwy Mallory. No i zginal przed
| wojna. :-) O ile mi wiadomo, to nadal za zdobywcow ME uwaza sie Hillary'ego
| i Tenziga. :-) Ipewnie nie da sie w zaden sposob dowiedziec jak wysoko
| zaszedl Mallory.

Istnieje minimalna szansa odnalezienia aprartu fotograficznego Mallory'ego,
ktorego
zawartosc moglaby potwierdzic zdobycie szczytu. Jednak biorac pod uwage
wyposazenie z lat 20tych, ktorym dysponowal Mallory, fachowcy od himalaizmu
sklaniaja sie ku tezie, ze nie udalo mu sie zdobyc Mount Everestu.


Zaraz, po znalezieniu Mallory'ego stwierdzono ze gosc po prostu zmarl z
wychlodzenia czy tez wyczerpania - a nie ze odpadl od sciany. Biorac to pod uwage
i fakt ze znaleziono go niedaleko szczytu nie bardzo wiem jak opinia o
niemozliwosci wejscia z braku sprzetu moze byc sluszna. Ona panowala wczesniej,
przed znalezienim ciala, pamietam zaskoczenie (tak daleko doszedl ?) jakie bylo po
odnalezieniu ciala.
Chyba ze mi sie merda z kims innym, wtedy sie kajam.
Generalnie jezeli moglbym dostac jakis namiar na zrodlo informacji ktore posiadasz
- bylbym wdzieczny.
amd




wlasnie ze nie, 10-o tonowa bomba robila male trzesienie ziemi. Moznaby
przysypac. W ksiazce na upartego prubuja trafic bezposrednio ...
amd


Akcja komandosow mogla po prostu byc tansza i tyle.
Przy okazji odpowiadam na pytanie o zrodlo informacji o Mallorym:
jakis czas temu chyba przy okazji odnalezinia ciala Mallory'ego trafilem
w internecie na jakas stronke zawierajaca oprocz niezbyt szczegolowego
opisu takze komentarze alpinistow. Niezbyt to pewne zrodlo, niestety
obecnie moge polecic Ci jedynie wyszukiwarke. ;-(((


Dzisiejszy wynik: 3:2 w pierwszej piatce, rezultatu drugiej nie znam.
Ja odpowiadalam ostatnia, wiec slyszalam wszystkie pytania, a zapamietalam:
1.Raki oskrzela-wymienic
2.Zespol Buda-Chiariego
3.Cytosteatonecrosis
4.Marskosc watroby
5.RZS
6.Gdzie najczesciej zawal serca
7.Cialka Mallory'ego
8.Rak wczesny a rak pozny zoladka
No i moj zestaw pytan (wprost wymarzony ):
1.Zespol gruczolakowej polipowatosci rodzinnej
2.Lesniowski-Crohn a colitis ulcerosa
3.Najczestszy gruczolak przysadki
Jak sobie przypomne pozostale pytania, to jeszcze wam napisze:)
Powodzenia!!!!

[']

"Może śmierć w górach niesie za sobą jakąś naukę? Może jest to nauka uważnego stawiania kroków? Może uczy dystansu, z którym należy traktować doczesność? To samo ciało, którego sprawność pozwalała toczyć bój z przeciwnościami natury, kruszy się na dnie przepaści... A może jest to też nauka o ciała zmartwychwstaniu? Odnalezione sześć lat temu pod Everestem na wysokości 8300 m ciało George’a Malloryego przez 75 lat nic się nie zmieniło."

http://wiadomosci.onet.pl/1256954,2677,4,kioskart.html


Zebralismy jeszcze wspolnie pare pytan od roznych osob z dzis:
Mechanizmy reperfuzji ( uszkodzenie w okresie reperfuzji)
Cor tigrinum
Postreptokokowe zap.nerek.
W cialkach Mallory'ego chodzilo o to z czego sa zbudowane - cytokeratyna

Wracając do wątku głównego....

Jak Graal wygląda? Czym jest? Jakie są jego właściwości? - Nie ma jednoznacznej odpowiedzi a jedynie setki rozwiązań, które w ciągu wieków nagromadziła owa legenda...

...może to kielich, z którego Jezus pił przemienione w Krew wino podczas Ostatniej Wieczerzy...
...A może Graal jest tylko nazwą kolejnego poziomu wtajemniczenia, oświecenia, którego zwieńczeniem jest całkowita wiedza, dająca moc równą Boskiej?...
...a może to jeden ze szczebli, po których wspinamy się dążąc do nirwany?...
...A jeśli nie kielich, to może Całun, w który owinięto ciało martwego Chrystusa? - Całun ten podobno odnaleźli templariusze podczas prac wykopaliskowych prowadzonych przez nich w Świątyni w Jerozolimie.
Możliwe, że jest to ten sam słynny Całun Turyński... A może prawdziwy Całun jeszcze nie został znaleziony, może rycerze Templum ukryli go podczas kasacji zakonu i procesów wytoczonych przez Filipa Pięknego, zaś święty obiekt z Turynu to tylko falsyfikat?
W niektórych wschodnich obrządkach starochrześcijańskich tajemnica śmierci jest obrazowana przez odkrywanie ciała Jezusa spod całunu. Fragment po fragmencie, stopień po stopniu...

Biblia podsuwa nam jeszcze jedno rozwiązanie - naczynie z perfumami, którymi Maria Magdalena skropiła nogi Jezusa. Niektórzy badacze (np. Graham Philips) przypisują temu naczyniu moc mistyczną, podobną do tej, jaką opisują zwolennicy teorii "kielicha".

Równie często wspomina się, iż Graalem może być nie kielich, ale taca. Np. srebrny półmisek, na którym przyniesiono Salome głowę Jana Chrzciciela. Albo talerz, z którego Jezus spożywał Ostatnią Wieczerzę. Uzasadnieniem tej tezy może być poemat rycerski "Morte d'Arthur" sir Thomasa Mallory'ego, w którym Graal jest opisany jako naczynie do przechowywania Św. Komunii...

Rzecz jest w tym, że św. Graal wcale niekoniecznie musiał być kielichem, z którego pił Chrystus. To późna i schrystianizowana wersja. Zwrócono zresztą uwagę, że schrystianizowana dosyć słabo - chyba się nie bardzo nadawała do chrystianizacji. Cały zresztą cykl mitów arturiańskich to takie późnośredniowieczne, ugładzone przeróbki. Czytałem za to, że legenda św. Graala wiązała się z herezjami gnostyckimi (co jest jedną z przesłanek mojej teorii, uznającej gnozę za element filozofii pogańskich Indoeuropejczyków).
Ta wieloznaczność św. Graala brała się z istoty błędnych rycerzy, którzy - przynajmniej jeśli chodzi o "klasycznych" błędnych rycerzy - tak naprawdę nie szukali niczego konkretnego, tylko czegoś, co zaspokoiłoby ich ogromną tęsknotę za czymś nieznanym:

Cytat: sądzę, że błędni rycerze szukali w istocie właśnie czegoś, co by tę ich tęsknotę zaspokoiło, i dlatego nie wiedzieli, co to jest konkretnie. Może to zaspokoi moją tęsknotę? A może coś innego? A może coś jeszcze innego?

Cytat: O przeraźliwej tęsknocie znalazłem taki fragment w "Całej jaskrawości":
Cytat:
Cytat: Byłby wielki czas powiedzieć, że bezkarnie nie można przekraczać pewnych granic. Są, mówię, stany graniczne, jak menisk wypukły w kielichu, których bezkarnie nie dane jest przekraczać nikomu. Są za to kary. Rozsypująca na proch, na pył, tęsknota za czymś bliżej niewiadomym - to jedna z tych kar. Tęsknota dzika i odurzająca zarazem. Dzika jak otwieranie brzucha, odurzająca jak ubytek krwi. Nad broczącym płynie wiatr. Bierze go i sieje.

To jest tekst o św. Graalu i nieokreśloności tego przedmiotu:
Cytat: Święty Graal. Żaden obiekt nie budził tylu emocji, tylu kontrowersji, tylu marzeń. Opowieść o nim ciągnie się przez wieki - poczynając od eposów rycerskich rodem ze Średniowiecza, poprzez opracowania autorstwa tak poważnych badaczy, jak i hochsztaplerów wszelkiej maści, aż w końcu udało jej się zaistnieć w ramach kultury masowej.
A czym tak naprawdę jest ów Graal?
Tutaj napotykamy multum wizji, zapewnień, dowodów... Wszystkie z nich są uznawane przez swoich twórców za pewnik, każda teoria poparta jest poważnymi przesłankami. Zacznijmy od początku.

Spory zaczynają się już przy samej etymologii słowa. Niektórzy wskazują na łacińskie słowo "gradualis" ("stopień") jako źródłosłów. Według tych badaczy Graal może być postrzegany jako kolejny stopień... Czego? Oświecenia, którego zwieńczeniem jest całkowita wiedza, dająca moc równą Boskiej? A może Graal jest tylko nazwą kolejnego poziomu wtajemniczenia w sekretnym spisku, dążącym do przejęcia władzy nad światem? A może, zgodnie z hinduistycznymi tradycjami, Graal to jeden ze szczebli, po których wspinamy się dążąc do nirwany? A może... Sporom nie ma końca.
Inni etymolodzy twierdzą, że słowo da się przetłumaczyć jako "naczynie" (inne wersje: "talerz", "puchar"), co bardziej odpowiadałoby najpopularniejszej chyba spośród wizualizacji Graala. Teoria ta oparta jest na słowie "gradule", obecnym w języku starofrancuskim oraz łacinie.
Nie stopień, nie naczynie, ale "Sang Real" - Krew Królów. Tak według niektórych brzmi prawidłowa odpowiedź na pytanie o pochodzenie słowa. Według tych uczonych prawdziwym Graalem jest pochodzenie- geny Jezusa Chrystusa i jego rodu, legitymujące do uznania się za Nadczłowieka. O tej teorii dokładniej opowiem poniżej.
Nie są to jedyne spośród rozwiązań. Przeplatają się tutaj wiccanie, Agarrtha, spiskowcy kabalistyczni, tarot, psychurgowie, poszukiwacze UFO, uważający, iż Graal może być kodem ułatwiającym Kontakt...
I wszyscy mają rację.

Jak Graal wygląda? Czym jest? Jakie są jego właściwości? Tu tez nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi. W ciągu wieków istnienia legenda Graala nagromadziła wokół siebie setki rozwiązań.
Najpopularniejsza spośród teorii, barwnie opisana w "Indiana Jones i Ostatnia Krucjata", głosi, iż Graalem jest kielich, z którego Jezus pił przemienione w Krew wino podczas Ostatniej Wieczerzy. Kielicha tego użył, już po Ukrzyżowaniu, Józef z Arymatei, bogaty kupiec żydowski (i według niektórych- powinowaty Chrystusa), do zebrania krwi wyciekającej z przebitego boku Jezusa. Kielich ten, obdarzony mistycznymi właściwościami, został następnie przez Józefa ukryty, by odnalazła go osoba godna oglądania jednej z najświętszych tajemnic boskich.
Któż miałby być tym wybranym? Parcival? Galahad? Ktoś nam współczesny? Może... Może my sami?
A jeśli nie kielich, to może Całun, w który owinięto ciało martwego Chrystusa? Całun ten podobno odnaleźli templariusze podczas prac wykopaliskowych prowadzonych przez nich w Świątyni w Jerozolimie. Możliwe, że jest to ten sam słynny Całun Turyński... A może prawdziwy Całun jeszcze nie został znaleziony, może rycerze Templum ukryli go podczas kasacji zakonu i procesów wytoczonych przez Filipa Pięknego, zaś święty obiekt z Turynu to tylko falsyfikat?
W niektórych wschodnich obrządkach starochrześcijańskich tajemnica śmierci jest obrazowana przez odkrywanie ciała Jezusa spod całunu. Fragment po fragmencie, stopień po stopniu...

Biblia podsuwa nam jeszcze jedno rozwiązanie - naczynie z perfumami, którymi Maria Magdalena skropiła nogi Jezusa. Niektórzy badacze (np. Graham Philips) przypisują temu naczyniu moc mistyczną, podobną do tej, jaką opisują zwolennicy teorii "kielicha".
Równie często wspomina się, iż Graalem może być nie kielich, ale taca. Np. srebrny półmisek, na którym przyniesiono Salome głowę Jana Chrzciciela. Albo talerz, z którego Jezus spożywał Ostatnią Wieczerzę. Uzasadnieniem tej tezy może być poemat rycerski "Morte d'Arthur" sir Thomasa Mallory'ego, w którym Graal jest opisany jako naczynie do przechowywania Św. Komunii, którą spożyli Galahad, sir Bors oraz Parcival. Mallory z kolei swą opowieść wzorował podobno na anonimowym rękopisie ("Parzival" Wolfganga von Eschenbacha?), na temat którego nie posiadamy żadnych informacji...

Mit arturiański. Właśnie. Łączy się z nim kolejna grupa teorii o pochodzeniu Graala. Otóż według części badaczy św. Graal jest silnie związany z tradycjami celtyckimi i germańskimi. Na przykład ze świętymi kamieniami.
Pochodzenie tych kamieni nie jest znane. Wielu mówi o lapis coelis, kamieniach, które spadły z nieba (meteoryty?), niedowiarkowie wskazują na zwykłe głazy morenowe. Faktem jest, iż obiekty te odgrywały w kulturalnym i religijnym życiu Germanów i Celtów sporą rolę- przy nich odbywały się narady plemienne (thingi), na nich składano ofiary. Przypisywano im moc magiczną- kamień taki potrafił podobno mówić. Głos owego lapis coelis był słyszalny w momencie obioru nowego króla. Przyszły władca stawał na głazie, który w chwili, gdy stawał na nim prawowierny król, przemawiał ludzkim głosem. Czasami też zaczynał żarzyć się nieziemskim światłem (jak Graal!), lub leczyć chorych...
Innym celtyckim motywem w onterpretacjach Graala była teoria, jakoby nasz obiekt zainteresowania był jednym ze świętych kotłów (cauldrons). Kotły te były odpowiednikiem rogu obfitości- zapewniały dostatek, zdrowie, udane plony, były źródłem pożywienia w chwilach głodu. Częstokroć potrafiły, dzięki ukrytej w nich mocy Bogini Matki przywracać do życia poległych w walce wojowników (vide: komiks "Slaine- Rogaty Bóg"). W jednej z legend walijskich król Artur (będący jednym z najważniejszych bohaterów celtyckich), wyrusza na poszukiwanie kotła pełego pereł, który miał moc wskrzeszania zmarłych i przywracania zdrowia rannym..

Wspominałem o Sang Real - krwi królów. Być może chodzi tu po prostu o... pochodzenie od Jezusa Chrystusa. Tak twierdzili Merowingowie - pierwsza dynastia chrześcijańska wśród Franków. Utrzymywali oni, iż ich ród wywodzi się od potomka Jezusa i Marii Magdaleny. Jeszcze inni twierdzą, jakoby Jezus, podróżując ze swym wujem - Józefem z Arymatei, dotarł aż do Hiperborei (Anglia?) i tam pozostawił po sobie syna. Tak czy owak - pochodzenie z rodu Jezusa, przejęcie Jego genów, łatwo jest utożsamić z uzyskaniem olbrzymich możliwości- czynienia cudów, kontaktowania się z Bogiem, itd. Czyżby narodziny Nadczłowieka? Nowego Zaratustry?

Inna, bardziej wspólczesna teoria, głosi, iż Graal był... materiałem radioaktywnym. Wskazywano na opisywane w eposach i podaniach właściwości Graala - jasne światło (promieniowanie!), właściwości, tak lecznicze, jak i groźne dla człowieka -osoby "niegodne" przebywając zbyt długo w pobliżu Graala zapadały na dziwną chorobę (białaczka?), lub umierały w mękach.
Fascynację Graalem zauważalną u Hitlera oraz jego organizacji Ahnenerbe ("Dziedzictwo"), filii SS zajmującej się tego typu badaniami, tłumaczono możliwością zastosowania Graala jako Wunderwaffe, która miała doprowadzić Rzeszę do zwycięstwa.

Więc - czym tak naprawdę może być ów tajemniczy obiekt? Szmaragdem z korony Lucyfera, pilnowanym przez templariuszy? Sekretnym miejscem, w którym zbiegają się wszelkie prądy ziemskie, a magia kwitnie bez ograniczeń? Skarbnicą wiedzy wszelakiej, książką napisaną osobiście przez Chrystusa i ofiarowaną Józefowi z Arymatei po Zmartwychwstaniu? Przepisem na życie wieczne?
A może... Może Graal jest tylko symbolem, nie posiadającym materialnego odpowiednika? Ideą, do której każdy z nas dąży, starając się rozwijać, tak aby być w końcu godnym ujrzenia swojego ideału? Kto wie...

Może to być też poetyckie przedstawienie jakiejś wiedzy tajemnej.

( http://www.teksty.gildia.pl/kormak/graal/graal1 )

Na tę stronę z dyskusją o błędnych rycerzach proponuję zaglądać co jakiś czas, bo jest ona rozwojowa - biorący w niej udział dochodzą do rozmaitych wniosków na podstawie studiów "poganizującej" literatury.

Czarny rycerz, tak, prawda. Jednakże pisząc takie teksty trzeba siła rzeczy jakoś uogólniać. Ponadto weźmy samo określenie czarny rycerz. Potrzebne jest określenie czarny, żeby podkreślić, ze nie mamy normalnego rycerza, czyli dobrego, szlachetnego, tylko własnie kogoś, kto będąc szlachcicem, mając pas rycerski stanowi przeciwieństwo kogoś, kogo określilibyśmy słowem rycerz bez jakichkolwiek dodatków.

-----------------------------------------------------

Rycerska wojna

Wojna była normalnym stanem europejskiego średniowiecza. Nie tylko państwo walczyło z państwem, ale prawo do prywatnych wojen posiadała również szlachta. Wszystko to powodowało konieczność ciągłego doskonalenia umiejętności władania bronią. Młody szlachcic już od najmłodszych lat uczył się jazdy konnej, a służąc, jako paź, również etykiety. Jako giermek poznawał sztukę walki, by w przyszłości zostać rycerzem.
Przy takim szkoleniu nie ma się co dziwić, że rycerze posiadali bardzo wysokie umiejętności wojskowe. Stanowiły one zresztą jeden z podstawowych wykładników pozycji rycerza. W "La Morte Darthur" Mallory'ego sir Hektor wśród zalet Lancelota wymienia również tę: "Ciebie też najbardziej obawiali się twoi wrogowie, gdy ruszałeś z kopią w bój". A nieco wcześniej jeszcze wypowiada takie słowa: ... byłeś najświetniejszym z rycerzy całego chrześcijańskiego świata i rzec się ośmielę, że ty, który tu spoczywasz, byłeś tym, któremu nikt na tej ziemi pola dotrzymać nie mógł." Wyraźne więc jest podkreślenie, że to, w znacznej części, sztuka walki czyniła z Lancelota gwiazdę rycerskiego stanu. Po klęsce pod Poitiers wzięty do niewoli król Jan z Francji, podejmowany ucztą przez zwycięskiego Czarnego Księcia, słyszy, według "Chroniques" Jeana Froissarta, z ust zwycięscy słowa, które zdziwiłyby chyba każdy współczesny umysł. Angielski książę twierdzi oto, że król nie powinien przejmować się klęską, gdy wszyscy widzieli, jak walczył na polu bitwy i że w starciu nikt mu nie dorówna. W ustach księcia potwierdzenie umiejętności bojowych i wykazanie indywidualnej przewagi są znacznie ważniejsze, niż wielka klęska armii. Wagę umiejętności bojowych potwierdza również Roland twierdzący, że jeżeli król kocha swoich baronów, to właśnie za walkę, za zadawanie potężnych ciosów wrogom. Zdolności w walce to powód do dumy mogący postawić rycerza na równi z królami. Księżniczka Anna Komnena w "Aleksjadzie" opisuje zdarzenie, jak jeden z rycerzy wyruszających na krucjatę i goszczących na bizantyjskim dworze usiadł na cesarskim tronie. Oczywiście zwrócono mu uwagę na niestosowność zachowania, ale rycerz odparł dumnie: "Wiem jedno. Na skrzyżowaniu dróg w kraju, gdzie się urodziłem, znajduje się starożytna świątynia. Tam udają się ci, którzy chcą spotkać się z przeciwnikiem w rycerskim pojedynku ... Sam też tam czekałem na godnego przeciwnika - nikt taki się jednak nie pojawił." Wszyscy podziwiani przez średniowieczną społeczność rycerze, jak Geoffroi de Charny, William Marshal, Boucicaut, Don Pero Nino, Zawisza Czarny, Bertrand du Guesclin, czy Jacques de Lalaing są jednocześnie wielkimi wojownikami. Do tej samej grupy należą również rycerze fantasy: Sparhawk, Kalten, Bevier, Ulath, Tynian, Aragorn, Faramir, Brian de Neville - Smythe, Mandorallen.
Nie wszyscy giermkowie, nawet znakomicie władający bronią, otrzymywali pas i rycerskie ostrogi. 1500 rycerzy liczyło na przykład królestwo Anglii w chwilach największego rozwoju tej instytucji. Nie każdy bowiem szlachcic musiał być rycerzem, a często zdarzały się wypadki pasowań w wieku podeszłym, jako swego rodzaju nagrody. Wielu również w ogóle nie otrzymywało pasów. Zdarzało się jednak, że sam giermek uznawał się za niegodnego pasowania, póki nie dokonał naprawdę wielkich czynów. Tak było na przykład z Henrym Eamem i Nigelem Loringem w czasie wojny stuletniej Anglii z Francją. Pierwszy z nich został pasowany po walce pod Skaldą, a drugi po bitwie morskiej pod Sluys. Podobnie postępował inny legendarny wojownik tego czasu, późniejszy konetabl Francji i główny doradca Karola V, Bertrand de Guesclin, którego pasowano dopiero w 1354 roku, gdy udaremnił zasadzkę przygotowaną przez Hugha Calvereya pod Montmauron. Jeszcze jedna sława, Don Pero Nino, zwlekał z przyjęciem ślubów rycerskich aż do dwudziestego ósmego roku życia. Wszakże wielu otrzymywało ostrogi, gdy jeszcze na to nie zasłużyli lub nieco na wyrost. Sytuacja pierwsza miała zazwyczaj miejsce w rodzinach królewskich i książęcych, a druga - tuż przed bitwą. Czy pamiętacie "Krzyżaków" Sienkiewicza i zdanie o uczynieniu masy giermków pełnymi rycerzami? W innej powieści "Przyłbice i kaptury" główni bohaterowie, Jaksa i Czarny, właśnie na polu grunwaldzkim odbierają swoje pasy i ostrogi. Pasowanie takie miało dwa cele: po pierwsze zwiększało morale całej armii, a po drugie dawało szanse na wykup. Wojna średniowieczna pozwalała bowiem budować majątek w oparciu o jeńców. Gdy rycerz dostał się do niewoli, to zazwyczaj pozwalano jego rodzinie zgromadzić fundusze na jego uwolnienie. Z giermkami czyniono tak rzadziej. No i wreszcie istotny był czynnik materialny, samo pasowanie było bowiem drogie i dla wasala i dla suzerena, a na polu bitwy znikała konieczność wydatkowania poważnych sum. Niestety, powieści fantasy raczej nie prezentują nam ceremonii związanych z pasowaniem. Rycerze zazwyczaj są już nimi od dawna, często zresztą w tych światach w ogóle nie ma takowych ceremonii, bądź się o nich po prostu nie wspomina.
Podstawowym elementem taktyki rycerskiej była szarża. Spośród średniowiecznych bitew naprawdę niewiele armii m. in. Flamandowie z długimi pikami pod Courtrai w 1302 roku i walczący z olbrzymią przewagą Turcy pod Nikopolis w 1396 roku, było w stanie oprzeć się rycerzom. Także pod Crecy Anglicy przeciwstawili się skutecznie konnym wojownikom. Jednakże zajmowali bardzo dobre miejsce na wzniesieniu, co powodowało, że pancerna jazda nie mogła nabrać pędu. Anglicy ponadto, w swych szeregach, mieli również, oprócz łuczników i piechoty, oddziały rycerzy, które w działaniach wojennych odegrały istotną rolę. We wszystkich innych wypadkach potworne uderzenie kilkuset koni bezwzględnie rozbijało szeregi obrońców. Dlatego też przeważnie walczące armie uważały, i słusznie, rycerzy za swoja najgroźniejszą broń, a opisujący bitwy kronikarze wspominali często wyłącznie o czynach konnicy, zapominając o reszcie wojska. Popatrzmy na szarżę Rohhirimów w bitwie na Polach Pelennoru. Uderzenie sześciu tysięcy ciężkozbrojnych konnych niby nóż przeszło przez armię Saurona. Szarżę powstrzymało jedynie to, że orków i Haradrimów była potworna masa, która w końcu swoimi ciałami wstrzymała atak. Jeżeli wojownik konny w pełnej zbroi waży około ośmiuset kilo, to oznaczało, że na armię Mordoru pędziło prawie 5 tysięcy ton (ciężar lekkiego krążownika) znakomicie wyszkolonych, odpowiednio ułożonych do ataku jeźdźców. Potworna siła. Biorąc to pod uwagę nie ma się co dziwić, że rycerze byli darzeni dużym respektem. Widać go również w powieściach Eddingsa i duetu Weiss - Hickman. Także zakonni rycerze Starego Świata są uznawani za najświetniejszych wojowników. Szczególnie dotyczy to rycerzy Białego Wilka, dla których szarża była jedynym respektowanym rozkazem.

Inaczej rzecz się miała, gdy zachodziła konieczność spieszenia konnych. Zdarzyło się tak na przykład pod Poitiers, jednej z najważniejszych bitew wojny stuletniej, w której angielski Czarny Książę zniszczył armię francuskiego Jana Dobrego i wziął do niewoli samego króla. Stało się tak ze względu na łuczników angielskich, którzy otrzymali rozkaz celowania w konie. Ciała koni zabitych na początku walk zablokowały drogę rycerzom następnych rzutów tak, że mogli atakować oni wyłącznie pieszo i w ten sposób stawali się łatwym celem strzelców.
W ogóle strzelectwo uchodziło za coś nierycerskiego. Sam rycerz z całym swoim dobrodziejstwem pancerza i broni nawet nie byłby w stanie użyć kuszy, czy łuku i bynajmniej tego nie pragnął. Nie mniej, były to bronie stosunkowo niedrogie, a mające potworną siłę. Dlatego też w 1139 roku Innocenty II potępił używanie broni strzeleckich przeciwko chrześcijanom. Rzecz jasna, niewiele to dało, skoro broń miała wielką skuteczność. Genueńska kusza (Genueńczycy praktycznie mieli monopol w Europie na kusznictwo) działała skutecznie nawet do 300-u metrów. Jej wadę wszakże stanowił czas naciągu. By napiąć korbką cięciwę ręka łucznika musiała przebyć w kolistych ruchach około 100-u metrów. Dlatego też kusza nie odegrała nigdy wielkiej roli wśród europejskiego oręża. Natomiast łuk, prostszej konstrukcji, był używany. Zwłaszcza wielkimi tradycjami mogli się tu poszczycić Anglicy. Jednak to nie rycerze angielscy, a chłopi władali łukiem. W jednym z prowansalskich chanson de geste czytamy: "Niech będzie przeklęty ten, który pierwszy za łuk w walce chwycił. Bał się on stawić czoła w walce, zbliżyć do przeciwnika się nie ośmielał." Łuk by więc dla rycerza bronią tchórza.
Z inną sytuacją mamy do czynienia w światach fantasy. Łuk jest bowiem narodową bronią elfów, a nikt chyba nie oświadczy, że z tej racji elfy są tchórzliwe i pozbawione honoru (być może tak sądzą niektóre krasnoludy). Ale też elfy nie były rycerzami w ludzkim rozumieniu tego słowa. U Eddingsa żaden z głównych bohaterów nie używał broni miotanej. Jedynym wyjątkiem byli giermkowie: Kurik i syn jego Khalad. Wywodzili się oni z niższego stanu i ich nie obowiązywały szlachetne zasady walki. Z drugiej jednak strony w "Belgariadzie" mamy postać Lelldorina z Wildandor. Pochodził on z Asturii, gdzie łuk był bronią narodową. Mimo szlachetnego urodzenia Lelldorin jednak nie należał do rycerstwa, co szczególnie widać porównując go z mieszkańcami Mimbre leżącego obok Asturii. Mimbrańczycy są wręcz archetypem rycerstwa: dzielni, odważni, przestrzegający etykiety, kodeksu, walczący konno i w zbroi. Właśnie z Mimbrańczyków wywodził się obrońca królowej Ce'Nedry baron Mandorallen.

Przed średniowieczną bitwą zazwyczaj występowały pojedyncze popisy i pojedynki poszczególnych rycerzy, dla których była to najwspanialsza okazja do zdobycia sławy. Opis takich właśnie harców przed starciem pod Vo Mimbre występuje w pierwszym tomie "Malloreanu". Również w "Belgariadzie" sir Oltorain i sir Derigen zostają wyzwani przez Mandorallena. Rycerz Ce'Nedry pokonuje obydwu i żąda od nich, by powrócili ze swymi oddziałami do zamków. Zbliżoną sytuacje obserwujemy w legendach arturiańskich. Młodziutki władca ma przeciwko sobie kilka wrogich armii, wszystkich udaje mu się pokonać, za wyjątkiem wojsk orkadzkich, gdyż żaden wojownik nie potrafi dorównać królowi Lotowi. Zjawia się wszakże król Pellinor, który zwycięża w pojedynku Lota i armia z Orkadów idzie w rozsypkę. Zwycięstwo nad wodzem jest kluczem do zwycięstwa nad całą armią. Oczywiście nie zawsze. Jak pamiętamy na Polach Pelennoru w trakcie walk poległ z ręki wspaniałej Eowiny Czarniksiężnik z Angmaru, wódz Nazguli i dowódca armii Saurona. Spowodowało to jednak niewielkie tylko zamieszanie, gdyż jego funkcję przejęli inni oficerowie, co tylko świadczy to o dobrej organizacji wojsk Mordoru.
Pojedynki przed walką miały charakter śmiertelnych gier, w których rycerze popisywali się swoimi umiejętnościami. Ten element w fantasy jednak raczej rzadko występuje. Wróg w fantasy jest bowiem często kimś obcym: strasznym, nieludzkim i totalnie nieprzestrzegającym żadnych reguł. Z takim wrogiem nie było sensu zdawać się na rozwiązania honorowe. W całym "Władcy Pierścieni" istnieje tylko jeden motyw przypominający pod tym względem wojnę europejską, a mianowicie rozmowy Gandalfa z parlamentariuszem Saurona w Ithilien. Zresztą nawet wtedy między obydwu stronami widać olbrzymie napięcie. Dość podobną sytuację mamy w legendach arturiańskich. Podczas rozmów Artura z Mordredem mającym zapobiec bitwie obydwaj antagoniści kompletnie sobie nie ufali i na miejsce spotkania przybyli ze zbrojnymi pocztami. Jeden z rycerzy Mordreda wyciągnął przypadkiem miecz, co zinterpretowano jako zerwanie rozmów. Obydwie strony rzuciły się do boju i niemal kompletnie nawzajem wyrżnęły.
Ale Mordred jest jednak człowiekiem, a być może nawet synem Artura, tak więc mogło dojść do dialogu. W powieści Marthy Wells „Żywioł ognia” wrogiem są demony, u Clifforda Simaca w "Tam gdzie mieszka Zły" ów tytułowy Zły, który ma pod swoimi rozkazami hordy rozmaitych stworów. Książki o Gotreku Gurnissonie opowiadają o walce z chaosem, skavenami, goblinami - z nimi również nie ma układów. U Feista w trylogii opowiadającej o walkach z demoniczną królową na Midkemii, główny bohater Eric von Drekmor wyraźnie mówi, że armia wroga nie stosuje jakichkolwiek zasad. Jeżeli jesteś ranny to najlepiej udaj trupa, a w dogodnej chwili cicho odpełznij, gdyż wrogowie nie biorą jeńców. Brak ogólnych rozmów nie przeszkadza jednak w krótkich dyplomatycznych pogawędkach pomiędzy dowódcami walczących, lecz one akurat z rycerstwem nie mają wiele wspólnego.
Potyczki indywidualne i osobiste wyzwania - działo się to również w czasie oblężeń, gdzie na jakiś czas zawieszano działania wojenne, by przyjrzeć się walczący. Czy pamiętacie scenę pojedynku Hektora i Ajasa w "Iliadzie". Obydwie armie po prostu walkę i przyglądały się pojedynkowi (nierozstrzygniętemu zresztą - wraz z nadejściem nocy obydwaj bohaterowie przerwali zażarty bój i rozeszli się wymieniając podarunki). Podobnie postępowano rzeczywiście w średniowieczu, bowiem celem rycerza było nie tyle zwycięstwo samo w sobie, lecz zwycięstwo w chwale. A gdzież łatwiej o chwałę niż w miejscu, w którym są zwrócone na walczących setki i tysiące oczu. Toteż rycerze rozumieli i szanowali indywidualne wyzwania, a ponadto cóż, ludzie średniowiecza pasjonowali się pojedynkami tak, jak Rzymianie walkami gladiatorów, a my zawodami sportowymi. Nic więc dziwnego, że pragnęli brać w nich udział, albo przynajmniej oglądać je i dla nich waga takiego widowiska była porównywalna z losami oblężenia.
Ogólna taktyka bitwy była prosta: ustawić rycerstwo do szarży i cała naprzód. Rzadko kiedy walki odpowiednio przygotowywano. Logistyka i komenderowanie były dla większości średniowiecznych wodzów dość obcymi pojęciami. Częściowo wynikało to z samej istoty rycerstwa. Ciężka jazda była niezwykle niesterowna i raz skierowana w jedno miejsce nie dawała się łatwo zawrócić. Zresztą sam hałas uniemożliwiałby usłyszenie takich sygnałów. Również znaki wizualne nie zawsze mogły być dostrzegane. Ponadto jedna szarża rycerzy po prostu rozstrzygała bitwę. Jeżeli przełamana została linia obronna w praktyce było po walkach, a rycerze wsiadali na głowę uciekających. W przypadku wyrównania sił starcie toczyło się dłużej, ale w końcu jedna strona uginała się i również mieliśmy zwycięzcę. Sprawdzało się to dobrze, dopóki nie zastosowano specjalnych rodzajów taktyki obronnej, wynikającej z połączenia jazdy, piechoty i łuczników. Przeciwko takiej sile szarża często nie wystarczyła. Stąd i klęski Francuzów w początkach wojny stuletniej.
Podobne problemy istniały z logistyką. Armia żywiła się płodami regionu (rzadko tworzono specjalne bazy żywnościowe), w którym przebywała, jednocześnie podstawowa strategia działań polegała na zniszczeniu owych naturalnych elementów logistyki, czyli wsi i miasteczek. Bitwy, stosunkowo nieliczne, to zjawisko rzadkie. Crecy i Poitiers - pierwsze duże bitwy lądowe w szansie wojny stuletniej były jedynie rezultatem łupieżczych wypraw Anglików niszczących substancję gospodarczą Francji. Zresztą nie mieli oni wcale w planie tych bitew staczać, lecz tak się złożyło, że armie francuskie dopędzały uciekających synów Albionu, no i wtedy Anglikom udawało się znacznie więcej niż w ogóle przypuszczali, że im się uda. W fantasy aspekt palenia miast i wiosek ma jednak dość często inne podstawy niż w średniowieczu. Zazwyczaj jest tłumaczony nie aspektami gospodarczymi, lecz po prostu złem i krwiożerczością wroga. Tak dzieje się na przykład w opowieściach o Starym Świecie i walkach z chaosem, z założenia dążącym do zniszczenia wszystkiego. Przeciwnicy Puga i Aruthy u Feista również planują po prostu zniszczenie świata. Tak samo chce zrobić Klael u Eddingsa. Rezultat działań mamy więc taki sam, jak w realnym świecie, ale przyczyny zupełnie inne. Niekiedy siły zła niszczą po prostu dla zastraszenia potencjalnych sprawców oporu. Tak dzieje się na Krynie przy zdobyciu Tarsis. Armie Takhisis dowodzone przez Kitiarę zawierają układ z miejscowym władcą, który widząc liczebną przewagę smoczej armii chce poddać miasto. Kitiara owszem, kapitulacje przyjmuje, ale jej żołnierze i tak maj zamiar dać Tarsis nauczkę. Nie chcą zniszczyć miasta, gdyż ich władczyni wprawdzie jest zła, jednak nie pragnie zniszczy wszystkiego, lecz wszystkim rządzić. Jednak dobra nauczka, podpalenie którejś z dzielnic, zniszczenie kilkudziesięciu budynków i zabicie pewnej ilości ludzi ma po prostu uprzytomnić tubylcom, kto tu rządzi.

no mądre ale nie moje:P

ale prawdziwe

[ Dodano: 2006-05-20, 22:50 ]
NADUŻYWANIE ALKOHOLU
Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders - Fourth Edition, DSM-IV) nadużywanie to szkodliwy model używania substancji psychoaktywnej (w tym także alkoholu), prowadzący do istotnego klinicznie uszkodzenia organizmu, które manifestuje się wystąpieniem w ciągu ostatnich 12 miesięcy co najmniej jednego z wyszczególnionych niżej objawów:
Powtarzające się używanie substancji (picie) powodujące niemożność właściwego wypełniania podstawowych obowiązków w pracy, szkole lub w domu (np. absencje w pracy, obniżenie wydajności związane z używaniem substancji, zaniedbywanie dzieci czy też gospodarstwa domowego, nieobecności w szkole, zawieszenie lub relegowanie ze szkoły w związku z używaniem substancji,).
Powtarzające się używanie substancji (picie) w sytuacjach, kiedy stwarza to fizyczne zagrożenie (np. prowadzenie pojazdów lub kierowanie maszynami).
Powtarzające się problemy prawne (np. zatrzymania w związku z niestosownym zachowaniem pod wpływem alkoholu czy innej substancji psychoaktywnej).
Uporczywe używanie substancji (picie), pomimo stałych lub nawracających problemów społecznych lub międzyludzkich, które są skutkiem lub są nasilane przez działanie substancji (np. kłótnie ze współmałżonkiem w związku z następstwami picia czy przemoc fizyczna).
Jednocześnie kładzie się wyraźny nacisk na to że, aby rozpoznać nadużywanie, należy mieć pewność, że wyszczególnione wyżej objawy nie towarzyszyły w przeszłości innym objawom, które spełniają kryteria uzależnienia od danego rodzaju substancji.
Nieco inaczej, do problemu nadużywania alkoholu (czyli jednej z substancji psychoaktywnych) podchodzi Światowa Organizacja Zdrowia. Eksperci Ś.O.Z sugerują potrzebę wycofania się z używania tego terminu, bowiem nie określa on dokładnie ani sposobu picia, ani ilości wypijanego alkoholu. W związku z tym zaproponowano zastąpienie tego terminu, takimi określeniami jak "niesprawności związane z alkoholem" bądź "problemy związane z alkoholem". Ten ostatni termin zaczął być używany bardzo szeroko i obejmować niejednokrotnie całokształt następstw picia alkoholu (np. społecznych, ekonomicznych, prawnych), a nie tylko przypadków ograniczonej sprawności fizycznej czy psychicznej.

ZAGROŻENIA WYNIKAJĄCE Z ALKOHOLIZMU:
PROBLEMY ZDROWOTNE
Zdrowie definiowane jest przez Światową Organizację Zdrowia jako dobrostan fizyczny i psychiczny umożliwiający człowiekowi naukę bądź wykonywanie pracy oraz dający mu optymalną satysfakcję społeczną i kulturową.
Powszechnie wiadomo, że na stan naszego zdrowia wpływają czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Wśród tych ostatnich istotną rolę odgrywają tzw. używki, w tym również alkohol, którego działanie prowadzić może do wystąpienia poważnych szkód zdrowotnych, nie tylko somatycznych (fizycznych), ale również psychicznych (psychiatrycznych).

Powikłania somatyczne
Toksyczne działanie alkoholu etylowego i jego metabolitów na narządy oraz układy, nieprawidłowe odżywianie, jak również niedobory i zaburzenia wchłaniania witamin powodują występowanie różnego rodzaju powikłań somatycznych. Zdaniem niektórych badaczy niedożywienie jest często bardziej niekorzystne dla organizmu niż samo działanie etanolu. U osób, które piją intensywnie spotykamy jednocześnie większą podatność na infekcje i choroby zakaźne, częstsze urazy czaszki, większą wypadkowość oraz częstsze samobójstwa. Wszystkie te czynniki, jak już wcześniej wspomniano, wpływają na obniżenie średniej długości życia zarówno osób uzależnionych od alkoholu, jak i nadużywających go, w porównaniu z populacją ogólną. Wiadomo także, że osobnicze reakcje na alkohol mogą być różne i zależą od szeregu czynników zarówno fizycznych, jak i psychicznych.
Szacuje się, że 6% zgonów wśród ludzi poniżej 75 roku życia oraz 20% poważnych przypadków leczonych w szpitalach ma związek z alkoholem. Zdaniem Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego alkohol odgrywa rolę w 15-40% przypadków śmierci gwałtownej w Wielkiej Brytanii. Z Siódmego Raportu dla Kongresu USA wynika, że co najmniej 3% wszystkich zgonów, jakie mają miejsce w Stanach Zjednoczonych wiąże się przyczynowo z alkoholem.

Układ nerwowy
Układ nerwowy jest wyjątkowo wrażliwy na działanie alkoholu etylowego, a szczególnie jego metabolitów. To właśnie w układzie nerwowym najwcześniej i najwyraźniej ujawniają się skutki neurotoksycznego działania etanolu. Na powstawanie patologicznych zmian w tym układzie wpływają dodatkowo, spowodowane przez alkohol niedobory witaminowe (głównie witamin z grupy B - tiaminy, biotyny, kwasu pantotenowego i pirydoksyny).

Obwodowy układ nerwowy
W obwodowym układzie nerwowym na plan pierwszy wysuwa się zapalenie wielonerwowe (polineuropatia). Powstaje ono w wyniku zmian czynności i struktury nerwów obwodowych wywołanych czynnikami niezakaźnymi, a w tym konkretnym przypadku szeroko rozumianym działaniem alkoholu i jego metabolitów. Charakteryzujące się przede wszystkim zaburzeniami czucia w odsiebnych (położonych dalej od korpusu) odcinkach kończyn, nerwobólami oraz bolesnością uciskową nerwów, osłabieniem bądź brakiem odruchów ścięgnistych a także bólami mięśniowymi. Przeważają dolegliwości kończyn dolnych - bóle i kurcze łydek, bolesność uciskowa łydek i pni nerwowych, bolesna przeczulica i pieczenia stóp oraz zaburzenia czucia głębokiego. W skrajnych przypadkach mogą wystąpić niedowłady, a nawet porażenia. Najczęściej spotykane są porażenia nerwu strzałkowego wspólnego (osłabienie zgięcia grzbietowego stopy, niemożność nawracania stopy oraz osłabienie zginania i prostowania palców) oraz nerwu promieniowego (tzw. "ręka opadająca" - upośledzenie ruchu wyprostnego w nadgarstku i stawach śródręczno-palcowych). Zmianom w obwodowym układzie nerwowym towarzyszą prawie zawsze zmiany mięśniowe (miopatia alkoholowa), manifestujące się osłabieniem siły i zanikami mięśni (pacjenci często skarżą się, że mają nogi "jak z waty"). W ok. 50% przypadków dochodzi do obrzęków podskórnych, stwierdza się mioglobinurię, oligurię lub anurię. Może również dojść do osłabienia siły ***** mięśni gładkich, m.in. macicy i jelit.
W stawianiu diagnozy, poza stwierdzeniem faktu nadmiernej i intensywnej konsumpcji alkoholu oraz obrazem klinicznym, istotne jest przeprowadzenie badania elektromiograficznego wraz z badaniem szybkości przewodzenia we włóknach nerwowych.
Przewlekłe spożywanie etanolu może również spowodować poważne problemy ze wzrokiem, będące wynikiem toksycznego uszkodzenia pozagałkowej części nerwu wzrokowego (tzw. neuropatia wzrokowa toksyczna, która przejawia się w różnego stopnia zaburzeniach widzenia, do pełnej ślepoty włącznie oraz w różnego typu ograniczeniach pola widzenia i niekiedy prowadzi do zaniku nerwu wzrokowego) oraz retinopatią siatkówkowo-naczyniówkową.

Ośrodkowy układ nerwowy
Ośrodkowy układ nerwowy stanowią: mózg i móżdżek, rdzeń przedłużony i rdzeń kręgowy. Dojrzały mózg ma do dyspozycji około 100 bilionów neuronów w połączeniu z 1 trylionem komórek glejowych. Mniej więcej od 35 roku życia człowiek traci około 100 000 neuronów każdego dnia. Pomimo tych strat, sieć pozostałych neuronów wypełnia bez zakłóceń swoje zadania. Sytuacja ta ulega jednak istotnej zmianie na skutek wpływu czynników zewnętrznych, takich jak np. urazy, zaburzenia krążenia mózgowego, zmiany zwyrodnieniowe, zakażenia czy zatrucia (m.in. alkoholem). U osób spożywających duże ilości alkoholu, tomografia komputerowa wykazuje w ośrodkowym układzie nerwowym (w 50-90% przypadków) poszerzenie układu komorowego oraz zaniki korowe głównie w okolicach skroniowych i czołowych. Przegląd kilkudziesięciu programów badawczych, w których wykonano w sumie badania komputerowe u 2 270 osób, wykazał zaniki korowo-podkorowe u 67,9% badanych. Wiele badań wykazało również, że występują one najwyraźniej w zespole (psychozie) Korsakowa. Jednocześnie zaobserwowano częściowe cofanie się tych zmian po ograniczeniu picia alkoholu. Ponieważ zgodnie z obowiązującą terminologią słowo zanik oznacza coś nieodwracalnego zaproponowano, aby w przypadku zmian odwracalnych używać określenia obkurczenie mózgu (brain shrinkage).
Stwierdzane w badaniach zmiany są wynikiem nie tylko uszkadzającego działania alkoholu i jego metabolitów na mózg, ale także wielu różnych czynników towarzyszących zespołowi uzależnienia od alkoholu (m.in. urazy, wahania ciśnienia krwi, zaburzenia przepływu krwi przez mózg w stanach upicia, okresy bezdechu w stanach głębokiego zatrucia, różnego rodzaju schorzenia, niedobory żywieniowe).
Efektem organicznego poalkoholowego uszkodzenia mózgu są: encefalopatia Wernickego (Zespół Wernickego-Korsakowa), otępienie oraz nieamnestyczne upośledzenie funkcji poznawczych i pamięci.
Encefalopatia Wernickego jest wynikiem toksycznego działania alkoholu, przy jednoczesnym niedoborze witamin. W 1881 roku Wernicke opisał jako pierwszy trzy przypadki zespołu nazwanego później jego nazwiskiem. Ustalono, że schorzenie to związane jest ściśle z niedoborami pokarmowymi, a konkretnie z niedoborem tiaminy (Vit. B1). Na skutek powstania zmian krwotoczno-zwyrodnieniowo-zapalnych dochodzi w niej do porażenia mięśni okoruchowych, niezborności, a nawet zaburzeń świadomości. Ponadto dość powszechne są objawy zapalenia wielonerwowego, a w niektórych przypadkach pojawiają się dodatkowo ruchy mimowolne, czy też spastyczny niedowład kończyn. Encefalopatia Wernickego występuje u ok. 5-10% osób uzależnionych a jej objawy to: zaburzenia gałkoruchowe, oczopląs, drżenia, niezborność, niedowłady spastyczne kończyn, polineuropatia, napady drgawkowe, zaburzenia przytomności.
Na podłożu encefalopatii Wernickego, przy jednoczesnej obecności rozległych zmian w układzie limbicznym, może rozwinąć się wspomniana już wcześniej psychoza Korsakowa, omówiona bardziej szczegółowo w części poświęconej zmianom psychicznym w przebiegu uzależnienia od alkoholu. Znacznie rzadziej spotykane są encefalopatie: Morela (blaszkowy zanik kory), Marchiafava-Bignami (pierwotne zwyrodnienie ciała modzelowatego), Adamsa, Victora i Mancalla (centralna mielinoza mostu), Joliffe'a (pelagra alkoholowa) czy tzw. zespół Fau-Chateau polagający na zaniku mięśni z niedowładem kurczowym kończyn i zanikami mózgu (tzw. encephalopatia amyotrophica potatorum).

"Padaczka alkoholowa"
Ze zmianami w ośrodkowym układzie nerwowym związane jest także występowanie drgawkowych napadów abstynencyjnych nazywanych często padaczką alkoholową. Towarzyszą one innym objawom alkoholowego zespołu abstynencyjnego (zespołu odstawienia). Występują u 5 do 15% alkoholików, najczęściej w okresie pomiędzy 6 a 48 godziną od odstawienia alkoholu. Przyjmuje się jednak, że mogą wystąpić w okresie do tygodnia po zaprzestaniu picia i najczęściej mają charakter uogólnionych napadów toniczno-klonicznych typu grand mal. W okresie międzynapadowym nie stwierdza się zmian w zapisie EEG. Ważną rolę w ich występowaniu odgrywają prawdopodobnie zaburzenia metaboliczne, wynikające z uszkodzenia wątroby oraz przewlekłe zatrucie alkoholem etylowym i znacznie bardziej toksycznym jego metabolitem - aldehydem octowym. Wpływ na wystąpienie drgawkowych napadów abstynencyjnych ma najprawdopodobniej nagły spadek poziomu alkoholu we krwi, zaburzenia elektrolitowe (m.in. spadek Mg), zaburzenia neurotransmiterów (m.in. spadek GABA, który najbardziej "hamuje"), zaburzenie funkcji kanałów wapniowych, nadmierne nawodnienie mózgu oraz niedobory snu. Jednocześnie wiadomo, że u osób pijących nadmiernie dochodzi do organicznych uszkodzeń mózgu spowodowanych działaniem alkoholu i jego metabolitów oraz dość częstymi urazami czaszki.
Drgawkowe napady abstynencyjne nie występują w przypadku utrzymywania dłuższej abstynencji. Jednocześnie należy pamiętać, że osoby z organicznymi uszkodzeniami mózgu przejawiają skłonność do picia alkoholu, a ok. 25% osób cierpiących na padaczkę uzależnia się od niego.

Autonomiczny układ nerwowy
W autonomicznym układzie nerwowym, wynikiem działania alkoholu może być neuropatia nerwu błędnego, którego uszkodzenie powoduje porażenie podniebienia miękkiego, gardła i krtani.

Układ pokarmowy
Śluzówki
Najczęściej spotykane w układzie pokarmowym zmiany to przewlekłe stany zapalne błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka i dwunastnicy, zaburzenia perystaltyki przełyku i jelit oraz upośledzone wchłanianie prowadzące do powstania niedoborów pokarmowych. Nierzadko w stanach zapalnych spotykane są wybroczyny i nadżerki oraz krwawienia spowodowane pęknięciami błony śluzowej.
Alkohol powoduje osłabienie zwieracza przełyku i występowanie refluksu żołądkowo-przełykowego, przełyk Barretta, urazowe pęknięcia przełyku oraz zespół Mallory'ego-Weissa.

Wątroba
U ok. 20-30% osób pijących dziennie powyżej 3 standardowych porcji alkoholu stwierdza się podwyższenie wartości GGT (enzym - gamma-glutamylo-transferaza). Poziom ten, po odstawieniu alkoholu powinien powrócić do normy (norma wynosi 8-54 IU/L) w przeciągu ok. 3 miesięcy. Wątroba, w której metabolizowana jest większość alkoholu, reaguje na jego nadmierną podaż kolejno: stłuszczeniem (u 90% osób pijących intensywnie), zapaleniem (u 40% lub wg innych autorów u 10-15%), zwłóknieniem, a w końcu marskością (15-30% lub wg innych autorów u 8-10%).
Stłuszczenie wątroby polega na nadmiernym odkładaniu się tłuszczu w komórkach wątrobowych i jest procesem w znacznym stopniu odwracalnym, tzn. ustępuje po zaprzestaniu picia. Objawy stłuszczenia manifestują się dolegliwościami w okolicy prawego podżebrza i wyraźnym powiększeniem wątroby. Alkoholowe zapalenie wątroby jest kolejnym etapem jej uszkodzenia, a objawy i dolegliwości są bardziej nasilone niż w stłuszczeniu. Jeżeli osoba z alkoholowym zapaleniem wątroby pije nadal to w około 80% przypadków, rozwija się zwłóknienie przechodzące w marskość.
Marskość wątroby jest stanem, w którym miąższ wątroby zostaje zastąpiony przez włóknistą tkankę łączną, która jest bezwartościowa z punktu widzenia funkcji wątroby, a jednocześnie utrudnia przepływ krwi przez wątrobę. Objawami marskości jest ogólne osłabienie, chudnięcie, obecność płynu w jamie brzusznej, obrzęki, żółtaczka oraz żylaki przełyku, które mogą powodować obfite krwotoki. Zdaniem niektórych badaczy ryzyko powstania zmian w wątrobie pojawia się już przy dziennym spożyciu 60-80 g alkoholu przez mężczyzn i powyżej 20 g przez kobiety. Stwierdzono też, że na podłożu marskości wątroby może rozwinąć się pierwotny rak wątroby. Wśród hipotez usiłujących wyjaśnić rozwój alkoholowej marskości wątroby podkreśla się znaczenie wpływu alkoholu na czynność błony komórkowej i metabolizm lipidów, wysokiego stężenia aldehydu octowego oraz niedoborów pokarmowych.
Wprawdzie alkohol (a szczególnie tworzony w wątrobie przez dehydrogenazę alkoholową - ADH i ok. 30 razy bardziej toksyczny produkt jego przemiany - aldehyd octowy) jest uznawany za czynnik szczególnie toksyczny dla wątroby, to bardzo ważną rolę w patogenezie poalkoholowego uszkodzenia wątroby odgrywają niedobory pokarmowe i witaminowe.
U alkoholików, u których z powodu marskości wątroby dokonano przeszczepu wątroby, obserwowano niską częstość nawrotów picia.

Trzustka
Większość, tj. ok. 65% ostrych i przewlekłych zapaleń trzustki oraz związane z nimi uszkodzenia tkanki gruczołowej mają u podłoża nadmierne spożywanie alkoholu. Alkohol powoduje bowiem zagęszczenie i wytrącanie się w kanalikach trzustkowych, substancji białkowych (białkowych "korków", czopów). Spowodowane zaczopowaniem kanalików stany zapalne połączone są często z "samotrawieniem się" trzustki. Inny mechanizm tego stanu polega na tym, że alkohol, powodując nadmierne pobudzenie wydzielania przez trzustkę, wywołuje stan zapalny i ***** dwunastnicy oraz przewodu trzustkowego, co utrudnia odpływ wydzielanych przez trzustkę enzymów trawiennych do dwunastnicy. Zapalenie trzustki może powstać również przez ciągłość, jako skutek wcześniejszego zapalenia żołądka i dwunastnicy albo jako wynik "zarzucania", tj. cofania się do przewodu trzustkowego treści dwunastniczej. Szkodliwy wpływ alkoholu na trzustkę zaostrza dieta uboga w białko. W stanach bardziej zaawansowanych, następstwem uszkodzenia jest cukrzyca, ponieważ ulegają zniszczeniu wysepki Langerhansa wytwarzające insulinę regulującą prawidłowy przebieg przemiany cukrów.
Przewlekłe, nawracające stany zapalne trzustki są częściej związane z alkoholizmem niż ostre zapalenia trzustki. Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych badania wykazały, że ponad 75% pacjentów cierpiących na przewlekłe zapalenie trzustki miało w przeszłości doświadczenia z intensywnym piciem, a choroba pojawiała się zwykle w przeciągu 5 do 10 lat po takich doświadczeniach. Ostre zapalenia trzustki wiążą się z prawie 5% ryzykiem zgonu, natomiast ich przyczyną jest w 10-20% alkoholizm.

Układ krążenia
Wprawdzie istnieją badania mówiące o tym, że umiarkowane spożywanie alkoholu zmniejsza ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej, to jednak znacznie więcej badań wykazuje, że przewlekłe intensywne picie alkoholu powoduje inne schorzenia układu sercowo-naczyniowego, takie jak nadciśnienie, kardiomiopatie, arytmie i udary mózgowe. Nie jest wykluczone, że badania mówiące o mniejszym ryzyku wystąpienia choroby wieńcowej u osób pijących umiarkowanie nie uwzględniły czterech istotnych czynników, a mianowicie:
wśród niepijących mogą być osoby, które przestały pić z przyczyn zdrowotnych,
abstynenci mogą być bardziej obciążeni różnymi schorzeniami, niż osoby pijące umiarkowanie,
osoby niepijące stanowią niezwykłą grupę w społeczeństwie, w którym picie alkoholu jest normą,
nie określono w sposób jednoznaczny wzajemnej zależności między piciem i paleniem, a z niektórych badań wynika, że najwyższy poziom umieralności stwierdza się wśród niepijących palaczy.

Nadciśnienie
Rozpowszechnienie nadciśnienia tętniczego wśród mężczyzn nadużywających alkoholu waha się w granicach 10-30%. Z badań wynika, że powstawanie nadciśnienia może być z jednej strony związane z zespołem abstynencyjnym i obniżaniem się poziomu alkoholu we krwi, a z drugiej - za taki stan rzeczy może być odpowiedzialny nieznany jeszcze mechanizm biochemiczny.
Nadciśnienie jest głównym czynnikiem ryzyka wystąpienia krwotoku mózgowego lub udaru oraz zawału serca. Liczne badania wskazują na to, że częste spożywanie alkoholu ma ścisły związek z większą skłonnością do nadciśnienia. Stwierdzono, że różnorodne powikłania nadciśnienia tętniczego, w tym również związane z nimi zgony, zwiększają się wraz ze wzrostem spożycia alkoholu. Badania wykazują jednocześnie, że nadciśnienie tętnicze może być częściowo odwracalne wraz z zaprzestaniem picia.

Kardiomiopatia
U osób długotrwale pijących rozwija się, spowodowana osłabieniem kurczliwości mięśnia sercowego, kardiomiopatia alkoholowa (zmiany zwyrodnieniowe włókien mięśnia sercowego, stłuszczenie i powiększenie serca, znaczne osłabienie siły *****ów mięśnia sercowego) prowadząca do zaburzeń w pracy serca oraz do niewydolności krążenia. Mechanizm powstawania tych zmian nie jest jeszcze wystarczająco dobrze poznany. Przypuszcza się, że pewną rolę odgrywać w nim mogą - upośledzenie wychwytu Ca, peroksydacja lipidów z tworzeniem wolnych rodników oraz wytwarzanie aldehydu octowego. Zarówno kardiomiopatia, jak i omówione niżej zaburzenia rytmu spowodowane są głównie bezpośrednim działaniem alkoholu i produktów jego przemiany na mięsień sercowy oraz na układ przewodzący serca.
Szacuje się, ze 20-30% przypadków kardiomiopatii może być związanych ze spożywaniem alkoholu. Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych badania wykazały, że prawie połowa osób z kardiomiopatią o trudnej do ustalenia przyczynie wykazywała objawy uzależnienia od alkoholu. Jednocześnie okazało się, że u ok. 30% pacjentów objawy cofnęły się po zaprzestaniu picia. Pozostałe 70% może wymagać przeszczepu serca.

Zaburzenia rytmu
Zarówno ostre zatrucie alkoholem, jak i jego przewlekłe spożywanie mogą powodować niemiarowość lub zaburzenia rytmu pracy serca. Do przedsionkowych zaburzeń rytmu, związanych z przewlekłą konsumpcją alkoholu, należą migotanie (ok. 15-20% migotań idiopatycznych) i trzepotanie przedsionków.
Nagłe zgony w populacji alkoholików tłumaczone są częściowo występowaniem arytmii. Alkohol zaburza automatyzm węzła zatokowo-przedsionkowego i może wydłużać przewodzenie impulsów; może również prowokować częstoskurcze.

Choroba wieńcowa
Nie znajduje obecnie potwierdzenia popularny od ubiegłego stulecia pogląd, że alkohol poprawia krążenie w naczyniach wieńcowych i tym samym łagodzi bóle wieńcowe (objawy dusznicy bolesnej). Subiektywna poprawa po spożyciu alkoholu nie jest wynikiem rozszerzenia naczyń wieńcowych, lecz skutkiem uspokajającego i znieczulającego działania alkoholu. Mięsień sercowy pozostaje nadal niedotleniony.
Wprawdzie, jak wspomniałem wcześnie, niektórzy badacze twierdzą, że spożywanie umiarkowanych ilości alkoholu zmniejsza ryzyko zapadalności na chorobę wieńcową, to równocześnie zwracają uwagę na zwiększoną częstość występowania u tych osób marskości wątroby, zachorowań na raka oraz przypadków nadciśnienia tętniczego. Z drugiej strony jest wiele badań, które wykazują, że ryzyko choroby wieńcowej i umieralność na tę chorobę zwiększa się w przypadku intensywnego picia.

Zaburzenia hematologiczne
U osób uzależnionych od alkoholu spotykane są często zmiany morfologiczne w szpiku kostnym, które uniemożliwiają prawidłowe funkcjonowanie układu krwiotwórczego. Alkohol działa w sposób bezpośredni na wszystkie elementy morfotyczne krwi i ich rozwój. Wpływ na krwinki czerwone następuje poprzez obniżenie poziomu kwasu foliowego oraz hamowanie syntezy DNA. Stwierdzono także toksyczne działanie alkoholu na megakariocyty oraz niszczenie płytek krwi w śledzionie. Liczba płytek może powrócić do normy już po kilku dniach abstynencji.

Choroby naczyń mózgowych
Wynikiem chorób naczyń mózgowych są m.in. udary ("wylewy" krwi do mózgu). Powstają one na skutek upośledzonego przepływu krwi przez te naczynia lub wydostania się krwi poza naczynie. Zwiększone ryzyko udaru i krwotoku wiąże się z hamowaniem przez alkohol aktywności płytek krwi odpowiedzialnych za prawidłowe krzepnięcie, zwiększoną tendencją do ***** naczyń oraz wspomnianym wcześniej wzrostem ciśnienia krwi.

Układ oddechowy
Spotykane często, u osób nadmiernie pijących, przewlekłe zapalenia błony śluzowej tchawicy i oskrzeli prowadzą do zniszczenia tzw. rzęsek i gruczołów śluzowych. Konsekwencją tego jest stopniowa utrata zdolności do usuwania z dróg oddechowych pyłków i bakterii, a co za tym idzie - zwiększona podatność na choroby układu oddechowego. Dodatkowym czynnikiem, który nasila te stany jest dym tytoniowy. Okazało się, że u ok. 30% pacjentów objawy cofnęły się po zaprzestaniu picia. U osób palących i nadużywających alkoholu 10-krotnie częściej niż w grupie kontrolnej występuje rak jamy ustnej, krtani oraz tchawicy. Wiele badań potwierdziło związek pomiędzy uzależnieniem od alkoholu a występowaniem gruźlicy płuc.

Układ moczowy
Znane są przypadki ostrej niewydolności nerek spowodowane ich toksycznym uszkodzeniem przez alkohol. Nadużywaniu alkoholu może towarzyszyć wzrost stężenia kwasu moczowego we krwi i związane z tym objawy dny moczanowej (zapalenia stawów spowodowanego gromadzeniem się złogów moczanowych), a także odkładanie się złogów magnezu w drogach moczowych.

Układ endokrynny (wewnętrznego wydzielania)
Intensywne spożywanie alkoholu może powodować różnorodne zaburzenia hormonalne. Spotykamy np. nieprawidłowe wydzielanie hormonów - testosteronu i luteotropiny, a także zmniejszenie ruchliwości plemników oraz uszkodzenie ich struktury. Badanie zdrowych mężczyzn, którym przez cztery tygodnie podawano 220 gramów alkoholu dziennie wykazały już po pięciu dniach obniżenie poziomu testosteronu. Utrzymujący się dłużej niski poziom testosteronu powoduje u mężczyzn hypogonadyzm i feminizację (m.in. powiększenie gruczołów piersiowych, zaniki jąder, zmiana typu owłosienia, osłabienie lub zanik zarostu na twarzy). Zmiany hormonalne u kobiet prowadzą do zaniku jajników i maskulinizacji (m.in. pojawienie się zarostu na górnej wardze i grubego głosu). Następstwem tych zmian są na ogół zaburzenia potencji i miesiączkowania (cykle bezowulacyjne), bezpłodność oraz wcześniejsze przekwitanie.
Alkohol wpływa też niekorzystnie na wydzielanie hormonów tarczycy (obniżenie poziomu trójjodotyroniny) i kory nadnerczy (podwyższony poziom kortyzolu) oraz powoduje rozchwianie osi podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowej.

Układ odpornościowy
Układ odpornościowy składa się z narządów przystosowanych do obrony organizmu przed obcymi substancjami (grasica, śledziona, węzły chłonne, szpik kostny) oraz wyspecjalizowanych komórek, takich jak limfocyty oraz makrofagi. Przewlekłe spożywanie alkoholu hamuje funkcje układu odpornościowego, co manifestuje się zwiększoną wrażliwością na choroby zakaźne, zapalenie płuc, gruźlicę czy nawet raka. Alkohol upośledza m.in. zdolność limfocytów do spełniania ich funkcji (np. do produkcji przeciwciał przeciw obcym antygenom) oraz osłabia ich aktywność. Powoduje także obniżenie aktywności komórek NK (Natural Killer), które odgrywają ważną rolę w niszczeniu komórek zakażonych wirusem i komórek nowotworowych. Są one istotnym czynnikiem obronnym przeciwko przerzutom nowotworowym. Można powiedzieć, że intensywne picie alkoholu wpływa niekorzystnie na prawie wszystkie funkcje układu odpornościowego.

Zmiany skórne i choroby przenoszone drogą płciową
Zmiany skórne powstają pośrednio i są skutkiem działania alkoholu na przewód pokarmowy i wątrobę. Najbardziej widoczne są przebarwienia i pajączkowate znamiona naczyniowe (zwłaszcza na skórze twarzy) oraz przekrwienie twarzy z zapaleniem spojówek i obrzękami. Nierzadko towarzyszy im uogólniony świąd, który może poprzedzać wystąpienie objawów marskości wątroby.
Badania wykazały, że u osób pijących alkohol 5-krotnie częściej niż u osób niepijących rozpoznawano choroby weneryczne (w grupie kobiet 29 razy częściej).
Z nadużywaniem alkoholu wiąże się również zwiększone ryzyko zarażenia chorobami wenerycznymi oraz HIV (AIDS). Do ryzykownych zachowań związanych z możliwością zakażenia HIV należą:
nieużywanie prezerwatywy w kontakcie z przypadkowym partnerem,
kontakty seksualne z osobami należącymi do grup ryzyka AIDS (np. prostytutki, mężczyźni homo lub biseksualni oraz osoby przyjmujące dożylnie środki psychoaktywne),
kontakty seksualne z osobą, której wyniki testów na nosicielstwo HIV nie są znane,
duża liczba partnerów seksualnych,
uczestnictwo w stosunku analnym (partner bierny).
Jednocześnie wiadomo, że alkohol obniża system odpornościowy organizmu, a tym samym odporność na zakażenia HIV i może także przyspieszyć wystąpienie objawów klinicznych u osób zakażonych HIV.
Z opublikowanego w listopadzie 1999 roku raportu Światowej Organizacji Zdrowia i agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. AIDS (UNAIDS) na temat epidemii AIDS wynika, że od początku epidemii 50 mln. osób zaraziło się HIV, z czego ok. 16 mln. zmarło. W 1999 roku na AIDS zmarło ok. 2,6 mln osób, a liczba zarażonych HIV wzrosła o 5,6 mln. Najwięcej nowych przypadków zanotowano we wschodniej Europie i w środkowej Azji. W 2000 r. na AIDS zmarło ok. 3 mln osób, a od początku epidemii ok. 21,8 mln. Szacuje się, że ponad 36 mln ludzi na świecie jest zakażonych wirusem HIV. Ponad 25 mln ludzi zarażonych to mieszkańcy środkowej Afryki: Tanzanii, Kenii, Zimbabwe oraz Wybrzeża Kości Słoniowej.

Nowotwory
Wprawdzie brak jest wyraźnych i jednoznacznych dowodów na rakotwórcze działanie alkoholu, jednak prawdopodobnie wzmacnia on działanie różnych czynników rakotwórczych. Jednocześnie podejrzewa się, że osoby pijące intensywnie alkohol mogą mieć obniżona zdolność do wchłaniania z dietą czynników obniżających ryzyko niektórych nowotworów (Vit. A, E, karoten, włóknik). Alkohol obniża też aktywność wspomnianych wcześniej komórek NK.
Z przeprowadzonych w Polsce badań wynika, że w mniej więcej 12% wszystkich nowotworów u mężczyzn i 3% zachorowań na nowotwory u kobiet, alkohol jest jednym z ważnych, jeśli nie głównym, czynnikiem sprawczym. Badania wykazują bowiem, że częste spożywanie alkoholu można powiązać ze zwiększonym ryzykiem powstawania pewnych odmian raka, szczególnie wątroby, żołądka, przełyku, części nosowej gardła, krtani i tchawicy oraz prostaty. Zaobserwowano również, że u kobiet pijących alkohol znacznie częściej występuje rak sutka, co może również wiązać się m.in. z osłabieniem systemu odpornościowego organizmu. Badania Longeckera i wsp. (1988) wykazały na przykład, że picie 36 gramów alkoholu dziennie (ok. pół butelki wina) zwiększa dwukrotnie ryzyko zachorowania na raka piersi. Palenie tytoniu wzmaga karcinogenne (rakotwórcze) działanie alkoholu. Pequignot i Tuyns (1980) stwierdzili, że nadmierne picie alkoholu, w połączeniu z nadmiernym paleniem, zwiększa ryzyko raka przełyku 44-krotnie. Natomiast samo palenie tylko 5-krotnie, a samo picie - 18-krotnie. Przeprowadzone przez Blata i współpracowników (1988) badania wykazały, że picie alkoholu zwiększało ryzyko nowotworów jamy ustnej i gardła 5,8 razy. Palenie tytoniu zwiększało to ryzyko 7,4 raza, natomiast kombinacja obu tych czynników zwiększa je 38 razy.
W publikowanym raz na dwa lata raporcie amerykańskiego National Institute of Environmental Health Sciences, wśród 218 pozycji, które podejrzewa się, że powodują nowotwory umieszczono - narażenie na kontakt z dymem tytoniowym, palenie papierosów oraz stosowanie innych produktów tytoniowych (np. życie tytoniu). W edycji Raportu na rok 2000 potwierdzono także, że nadmierne spożywanie alkoholu powoduje rozwój nowotworów jamy ustnej, gardła i przełyku oraz kojarzone jest z zachorowaniami na nowotwoty wątroby i sutka.

Ciąża i płód
Stwierdzono, że po upływie 40-60 min. od spożycia przez matkę alkoholu, jego stężenie w krwiobiegu płodu będzie równe stężeniu alkoholu we krwi matki. Ponieważ alkohol działa szczególnie toksycznie na organizmy młode, u kobiet które piją alkohol w okresie ciąży, spotykane są znacznie częściej porody niewczesne i przedwczesne oraz poronienia samoistne. Z badań wynika, że poronienia samoistne występują istotnie częściej u kobiet, które w okresie ciąży piły niewielkie nawet ilości alkoholu (np. 1-2 razy tygodniowo po 1-2 porcje, tj. 300-600 ml piwa, 100-200 ml wina czy 30-60 ml 40% alkoholu). U noworodków, matek pijących podczas ciąży, obserwowano bezpośrednio po urodzeniu obecność objawów zespołu abstynencyjnego (drżenia, wzmożone napięcie mięśniowe, osłabienie, zaburzenia snu, płaczliwość, trudności w ssaniu itp.). Późne skutki spożywania alkoholu podczas ciąży, to opóźniony wzrost oraz osłabienie koncentracji uwagi i spowolnienia reakcji u dzieci.
Najpoważniejszym powikłaniem spożywania alkoholu podczas ciąży jest jednak, opisany po raz pierwszy w 1968 r., tzw. alkoholowy zespół płodowy (Fetal Alcohol Syndrome - FAS). Charakteryzuje się on niską wagą urodzeniową i złym stanem ogólnym noworodka (m.in. częste wady serca, deformacje stawów), opóźnieniem rozwoju psychomotorycznego oraz obecnością licznych wad rozwojowych (głównie twarzy i układu kostno-stawowego). Objawom tym towarzyszą różnego rodzaju zaburzenia neurologiczne oraz obniżenie sprawności intelektualnej i zaburzenia zachowania. Do rozpoznania FAS wystarczy stwierdzenie mniejszego wzrostu, wagi ciała i obwodu głowy (<10 perc.), zaburzeń rozwojowych twarzy (małogłowie, małoocze, krótka szczelina powiekowa, wygładzenie górnej wargi z wąskim obszarem czerwieni, słabo wykształcona lub nieobecna rynienka wargowa podnosowa, duży podbródek) oraz niedorozwoju umysłowego . Zmiany są efektem bezpośredniego, teratogennego działania alkoholu na płód. Alkohol powoduje bowiem m.in. niedotlenienie płodu (***** naczyń pępowinowych), niedobory hormonalne, a także hamuje rozmnażanie się i różnicowanie komórek płodowych. Najsilniejsze teratogenne działanie alkoholu występuje w czasie pierwszych 6 tygodni ciąży. Ponieważ u wielu kobiet uzależnionych od alkoholu występują nieregularne cykle miesięczne - płód zostaje uszkodzony zanim kobieta zorientuje się, że jest w ciąży.
Zdaniem badaczy amerykańskich, częstość występowania alkoholowego zespołu płodowego w Ameryce Północnej i Europie wynosi 1 na 100 żywych urodzeń, ale wzrasta ona na obszarach, gdzie częstość picia alkoholu przez kobiety ciężarne jest bardziej rozpowszechniona. Częstość występowania FAS wśród kobiet uzależnionych waha się w granicach 7-10%. Inne badania mówią, że ogółem na świecie występuje 1,9 przypadków FAS na 1.000 żywych urodzeń. Są również badania, z których wynika, że ryzyko wystąpienia alkoholowego zespołu płodowego u ciężarnych kobiet pijących dużo i systematycznie może sięgać nawet 50% urodzeń. Prawdopodobieństwo zwiększa się, jeżeli obok picia alkoholu, kobieta ciężarna pali papierosy, pije dużo kawy bądź zażywa leki. U części noworodków mogą występować pojedyncze objawy lub grupy objawów spośród wyżej wymienionych. Mówimy wówczas o niekorzystnych skutkach działania alkoholu na płód (tzw. FAE - fetal alcohol effects).
Ponieważ nie jest znany bezpieczny poziom spożycia alkoholu w okresie ciąży, należy zalecać całkowitą abstynencję w tym okresie.
W ostatnich latach pojawiły się badania usiłujące wyjaśnić, w jaki sposób picie alkoholu przez ojców ma wpływ na ich potomstwo. Pierwsze - dotyczące zwierząt - doniesienia o występowaniu wad wrodzonych i zwiększonej umieralności potomstwa samców, którym podawano alkohol, pojawiły się już w latach 20 obecnego stulecia. Inne badania na modelu zwierzęcym potwierdziły, że picie alkoholu przez samca w okresie poprzedzającym poczęcie może wpłynąć niekorzystnie na jego potomstwo. Alkohol może bowiem wpływać toksycznie - w sposób bezpośredni - na plemniki, powodując w następstwie zaburzenia u potomstwa pijących ojców. Otwarte pozostaje pytanie, czy zaburzenia stwierdzane u potomstwa pijących ojców są identyczne z FAS, czy też mamy do czynienia z zupełnie innym zespołem chorobowym.

Zaburzenia funkcji seksualnych
Pomimo dość powszechnej opinii, że alkohol i inne substancje psychoaktywne wpływają korzystnie na wydolność seksualną, często obserwuje się efekt odwrotny. Wiele tych substancji, z alkoholem włącznie, ma działanie "odhamowujące" (np. redukuje wstyd i zahamowania u osób nieśmiałych) i poprzez ten mechanizm może rzeczywiście powodować zwiększenie popędu płciowego. Długotrwałe nadmierne picie alkoholu prowadzi jednak najczęściej do osłabienia wydolności seksualnej.
Systematyczne, a niekiedy nawet okazyjne, spożywanie alkoholu może u części mężczyzn prowadzić do impotencji. Stwierdzono, że wzrost stężenia alkoholu we krwi powoduje zaburzenia wzwodu, opóźnienie ejakulacji i osłabienie orgazmu. Z badań wynika, ze impotencja może występować nawet u 50% osób długotrwale nadużywających alkoholu. Ponadto u wielu zdarza się, wspomniana wyżej, atrofia jąder i obniżenie płodności. Mechanizm tego zjawiska jest złożony i prawdopodobnie jest skutkiem bezpośredniego toksycznego działania alkoholu na komórki Leydiga oraz wynikiem zaburzeń czynności podwzgórza. Poziom testosteronu może być obniżony, jednakże ostatnie badania dowiodły, że u wielu mężczyzn uzależnionych od alkoholu poziom hormonów płciowych jest prawidłowy.
Wpływ alkoholu na wydolność seksualną kobiet jest gorzej poznany. Wiele spośród uzależnionych kobiet skarży się na osłabienie popędu płciowego, zmniejszenie wydzielania śluzu pochwowego i zaburzenia cyklu miesięcznego. Często występują zmiany zanikowe jajników i zahamowanie owulacji. Z badań wynika, że kobiety mają obniżoną płodność na skutek zmniejszonej częstości owulacji i większej częstotliwości poronień samoistnych. Picie alkoholu przed okresem pokwitania może opóźnić dojrzewanie płciowe poprzez obniżenie poziomu hormonu wzrostu i hormonu luteinizującego (LH). U kobiet uzależnionych od alkoholu częściej występuje wczesna menopauza. U ok. 10-20% kobiet alkoholiczek występują zaburzenia odżywiania się. Współistniejąca anorexia nervosa (jadłowstręt psychiczny) lub bulimia (żarłoczność psychiczna) może dodatkowo pogarszać wydolność seksualną.

Inne zaburzenia
Efektem toksycznego działania alkoholu na organizm są również niedobory witaminowe oraz utrata tzw. pierwiastków śladowych (m.in. magnezu, wanadu, krzemu, cynku), bez których organizm nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Alkohol zaburza ponadto wzajemne proporcje między poszczególnymi pierwiastkami śladowymi, co może potęgować toksyczne działanie alkoholu na tkanki.
Przyczynami tego zjawiska są głównie niedożywienie oraz zaburzenia wchłaniania i przemian, zarówno witamin, jak i pierwiastków śladowych. Ograniczę się tu jedynie do przypomnienia kilku spotykanych najczęściej zaburzeń.
Ponieważ alkohol hamuje wchłanianie tłuszczu, powoduje jednocześnie niedobory witamin A, E i D, które są rozpuszczalne w tłuszczach. Z niedoborem witaminy A związane są np. zaburzenia widzenia (tzw. kurza ślepota) i zmiany skórne. Niedobór witamin z grupy B (B1, B2, B6, PP) powoduje zapalenie wielonerwowe, zmiany w błonach śluzowych i w szpiku, a niedobór witaminy D - rozmiękanie kości. Zbyt mało witaminy C powoduje skłonność do krwawień i zmiany w dziąsłach (szkorbut). Witamina K jest odpowiedzialna za prawidłowe krzepnięcie krwi, a brak witaminy E zaburza prawdopodobnie przebieg procesów rozrodczych. Niedobory witaminowe mogą powodować także spadek aktywności enzymów uczestniczących w przemianach neuroprzekaźników (m.in. noradrenaliny, dopaminy) i w ten sposób przyczynić się do wystąpienia zaburzeń o charakterze depresyjnym.
Zbyt niski poziom magnezu, który warunkuje aktywność niektórych enzymów, wpływa szczególnie niekorzystnie na pracę serca, układ nerwowy i psychikę. Niedobór magnezu wynika u alkoholików z jego niskim spożyciem w diecie, zwiększonym wydalaniem z moczem, a także z wymiotami i z biegunką. Wanad odgrywa istotną rolę w prawidłowej przemianie tłuszczów, a krzem jest niezbędny do prawidłowej odnowy kości, utrzymania elastyczności naczyń krwionośnych i skóry. Niedobory miedzi zaburzają m.in. procesy tworzenia krwinek czerwonych, przemianę węglowodanów oraz wpływają niekorzystnie na przebieg niektórych funkcji ośrodkowego układu nerwowego. Spowodowane intensywnym spożywaniem alkoholu zaburzenia w gospodarce wapniowej i fosforanowej są przyczyną częstszych, niż w populacji osób pijących umiarkowanie, złamań kości.
Początek strony

Powikłania psychiczne
Zmiany psychiczne, jakie spotkamy u osób spożywających alkohol, możemy podzielić z grubsza na takie, które mają ścisły związek ze stanem upicia (ostre zatrucie o różnej głębokości) oraz takie, które spotykane są wyłącznie u osób uzależnionych od alkoholu i które są następstwem wieloletniego i intensywnego picia alkoholu.
Najczęściej spotykanymi powikłaniami uzależnienia od alkoholu są ostre zespoły abstynencyjne, przechodzące niejednokrotnie w ostre psychozy alkoholowe (majaczenie alkoholowe, ostra halucynoza) oraz przewlekle psychozy alkoholowe, takie jak przewlekła halucynoza, paranoja alkoholowa oraz Psychoza Korsakowa.

Zespół abstynencyjny
Objawy zespołu abstynencyjnego (zespołu odstawienia) pojawiają sie w okresie pierwszych 24-36 godzin po zaprzestaniu picia, a więc wówczas, kiedy w trakcie "ciągu" picia lub podczas próby jego przerwania, dojdzie do obniżenia poziomu alkoholu we krwi. Wygląda to tak, jakby poprzez wytwarzanie objawów abstynencyjnych, organizm osoby uzależnionej domagał się dostarczania kolejnych porcji alkoholu.
Na spadek poziomu alkoholu we krwi organizm reaguje najczęściej objawami ze strony:
układu pokarmowego (brak łaknienia, nudności, wymioty, biegunki),
układu krążenia (przyspieszenia akcji serca, zaburzenia rytmu, podwyższone ciśnienie krwi),
układu wegetatywnego (wzmożona potliwość, rozszerzone źrenice, suchość śluzówek jamy ustnej).
Ponadto organizm reaguje objawami "grypowymi" i przypominającymi przeziębienie (ogólnie złe samopoczucie, osłabienie, podwyższona ciepłota ciała, bóle mięśniowe i bóle głowy), silnym drżeniem (tremor) rąk, a niejednokrotnie całego ciała oraz obecnością tzw. głodu alkoholowego. Charakterystyczne są również skargi na nadpobudliwość, niepokój, lęk oraz obniżenie nastroju czy zaburzenia snu (bezsenność, koszmarne sny), które mogą nasuwać podejrzenie nerwicy. Należy więc mieć świadomość, że objawy zespołu abstynencyjnego nie są charakterystyczne wyłącznie dla niego samego, mogą natomiast imitować wiele różnych schorzeń. W niewielkim procencie przypadków (mniej niż 5% hospitalizowanych pacjentów) pojawiają się powikłania w postaci ostrych psychoz alkoholowych, takich jak majaczenie alkoholowe (delirium tremens) czy ostra halucynoza alkoholowa. U 5 do 15% alkoholików, w okresie pomiędzy 6 a 48 godzinami od odstawienia alkoholu mogą wystąpić drgawki typu grand mal (drgawkowe napady abstynencyjne).

Majaczenie alkoholowe (majaczenie drżenne, delirium tremens, "biała gorączka") jest najczęściej spotykaną psychozą alkoholową i występuje u ok. 5% uzależnionych. Po raz pierwszy zostało opisane w 1813 r. przez Suttona. Objawy pojawiają się w czasie do 72 godzin od zaprzestania picia, kiedy poziom alkoholu we krwi gwałtownie spada. Zawsze towarzyszą one innym objawom zespołu abstynencyjnego. Najpierw pojawia się niepokój, lęk oraz bezsenność, do których dołączają się zaburzenia świadomości (dezorientacja co do miejsca i czasu), urojenia, iluzje i omamy. Chory widzi ruchliwe, małe i wielkie zwierzęta, różne dziwne stwory, niezwykle twarze i postacie. Obrazy te są zwykle kolorowe i ruchliwe. Niejednokrotnie czuje i widzi chodzące po nim samym owady, robaki czy mrówki, czasem mówi o dziwnych smakach i zapachach. U osób majaczących można czasami wywołać objawy potwierdzające rozpoznanie np. objaw Liepmanna polegający na pojawianiu się omamów wzrokowych po uciśnięciu gałek ocznych; objaw Reichardta ("czystej kartki") polegający na tym, że chory czyta z niezapisanej kartki to co sugeruje mu badający lub opisuje nieistniejący obrazek; objaw Aschaffenburga - pod wpływem sugestii chory rozmawia przez wyłączony telefon; objaw "nawlekania nitki" - zgodnie z sugestią chory nawleka nieistnieijącą nitkę do nieistniejącej igły.
Dość często występują tzw. urojenia dziania sie (oniryczne, jak w marzeniach sennych), w których chory jest zarówno widzem, jak i aktorem. Jest on przekonany, że uczestniczy w wydarzeniach, które mają miejsce w pracy, w domu, restauracji czy też w innym dobrze znanym i często odwiedzanym miejscu. W wydarzeniach tych bierze żywy i czynny udział (tzw. majaczenie zawodowe/zajęciowe). Kiedy indziej czuje się osaczony przez "bandę", chowa się, ucieka, albo też sam atakuje napotkane osoby, rozpoznając w nich swoich rzekomych prześladowców (tzw. zespół oblężenia). Charakterystyczna dla majaczenia jest bezsenność oraz nasilanie się objawów w nocy (kiedy jest ciemno i panuje zła widoczność). Opisanym objawom towarzyszy z reguły ciężki stan somatyczny z wysoką temperaturą i zaburzeniami gospodarki wodno-elektrolitowej oraz regulacji wegetatywnej. Ciężki stan somatyczny w połączeniu z silnym niepokojem może doprowadzić do niewydolności krążenia i zgonu. Śmiertelność szacowana była przed laty na 5-20%, a obecnie dzięki znacznemu postępowi w leczeniu dochodzi tylko do 1% . Choroba trwa na ogół kilka dni i wymaga leczenia szpitalnego.

Ostra halucynoza alkoholowa (ostra omamica) opisana została w 1883 r. przez Kraepelina. Jest ona drugą co do częstości występowania psychozą alkoholową i towarzyszy innym objawom zespołu abstynencyjnego. Przez niektórych uważana jest za odmianę majaczenia.
Początek jest z reguły nagły. Najczęściej chory zaczyna słyszeć głosy, które grożą mu, wymyślają, czasami oskarżają, a kiedy indziej żywo dyskutują na jego temat, bądź nakazują co ma robić. Zdarza się, że nakazują popełnienie samobójstwa (chory słyszy: "powieś się ... powieś się"), bądź zrobienie sobie jakiejś krzywdy, np. glos nakazuje odcięcie sobie ręki ("albo sobie utniesz rękę, albo ci urżniemy łeb"). W miarę trwania choroby mogą dołączyć się usystematyzowane urojenia, często prześladowcze, ściśle związane z zasłyszanymi treściami, np. przekonanie, że wrogowie organizują zamach na życie chorego, dysponują aparaturą podsłuchową, a nawet oddziaływają na niego poprzez ściany, sufit czy podłogę. Urojeniom towarzyszy na ogół niepokój, lęk, obniżenie nastroju. Zdarzają się zachowania agresywne i autoagresywne.
Nierzadkie jest występowanie halucynacji czuciowych, np. chodzące po ciele robaki bądź mrówki, albo też kasza czy włosy w jamie ustnej. Choroba trwa zwykle od kilku dni do miesiąca, wymaga intensywnego leczenia farmakologicznego, i to nierzadko w warunkach szpitalnych.

Przewlekła halucynoza alkoholowa (halucynoza Wernickego) jest stanem psychotycznym, utrzymującym się po ustąpieniu objawów ostrej psychozy. Może ona trwać miesiącami, a nawet latami. Zaostrzenia choroby mogą następować zarówno w wyniku przerwania abstynencji, jak i w stanach gorszego samopoczucia fizycznego i psychicznego.

Paranoja alkoholowa (alkoholowy obłęd zazdrości, obłęd opilczy, "zespół Otella") występuje u mężczyzn, zwykle po 40 roku życia. Pojawienie się wyraźnych objawów choroby poprzedzone jest na ogół nadmierną podejrzliwością wobec partnerki. Spotykane, u wszystkich prawie alkoholików, wątpliwości co do wierności partnerki nabierają stopniowo cech urojeń. Narastają nieporozumienia z powodu zadręczających pytań dotyczących niewierności seksualnej, żądanie wyjaśnień, śledzenie, sprawdzanie bielizny osobistej i pościelowej, szukanie śladów na ciele. Dość częste są pogróżki, agresja wobec partnerki i jej domniemanych kochanków oraz wymuszanie przyznania się do winy. Argumentem przemawiającym za zdradą jest praktycznie każde zachowanie partnerki, jej zły i dobry humor, obecność mężczyzn w miejscu pracy, a każde wyjście z domu może stanowić dowód, że spotyka się z kochankami. W rozwiniętej chorobie dochodzi do zawężenia wszelkich zainteresowań, zaniedbania pracy i koncentracji na poszukiwaniu dowodów niewierności partnerki. Partnerka lub domniemany kochanek stają się niejednokrotnie ofiarami czynów agresywnych, a nawet zabójstwa. Schorzenie to przebiega przewlekle i jest na ogół dość oporne na leczenie farmakologiczne.

Encefalopatia Wernickego , omówiona szerzej w rozdziale poświeconym powikłaniom somatycznym, występuje u ok. 5 - 10% osób uzależnionych od alkoholu. U około 80 % pacjentów, którzy przeszli ostrą fazę encefalopatii Wernickego rozwijają się objawy zespołu amnestycznego Korsakowa.

Psychoza Korsakowa (alkoholowy zespół amnestyczny, zespół Wernickego-Korsakowa) występuje po wielu latach intensywnego picia, jako przejaw ciężkich zaburzeń metabolicznych. Istotną rolę w jej powstaniu odgrywa niedobór witamin z grupy B. Pierwsze doniesienia opisujące związek różnych zaburzeń psychicznych z polineuropatią (zapaleniem wielonerwowym) opublikował Korsakow w latach 1887-1891. Ścisły związek między encefalopatią Wernickego a zespołem Korsakowa zauważono w pierwszych latach XX wieku. Natomiast bliskie pokrewieństwo kliniczne tych dwóch chorób ustalił Bonhoeffer w 1904 roku.
Zdaniem wielu badaczy choroba Korsakowa jest psychicznym przejawem choroby Wernickego. Główne objawy psychozy Korsakowa to:
spowodowane uszkodzeniem ciał suteczkowatych mózgu, zaburzenia pamięci polegają głównie na występowaniu poważnych trudności lub na całkowitej niezdolności do przyswojenia sobie nowego materiału (uszkodzenie tzw. pamięci świeżej);
konfabulacje (zmyślone wydarzenia wypełniające luki pamięciowe);
dezorientacja w czasie i w miejscu;
zafałszowane poznawanie osób.
Objawom tym towarzyszy zapalenie wielonerwowe (polineuropatia). W około 20% przypadków psychoza Korsakowa przechodzi w głębokie otępienie. Obserwowano też znaczącą poprawę pamięci u osób, które utrzymywały abstynencję przez okres kilku miesięcy do kilku lat.

Inne zaburzenia
Liczne badania wskazują na to, że u ok. 50-75% osób uzależnionych od alkoholu obserwuje się zaburzenia pamięci i procesów poznawczych oraz obniżenie funkcji intelektualnych. Istnieje wyraźna zależność między tymi zaburzeniami a zmianami w mózgu. Niektórzy badacze zwracają jednocześnie uwagę na poprawę procesów poznawczych, pamięci i funkcji intelektualnych u osób utrzymujących abstynencję przez dłuższy czas.
Powstałe w wyniku toksycznego działania alkoholu i produktów jego przemiany, organiczne zmiany w mózgu mogą spowodować wystąpienie zmian w zakresie niektórych cech osobowości (m.in. obniżenie życia uczuciowego, zubożenie zainteresowań, osłabienie społecznej motywacji działania, osłabienie zdolności planowania).
Bardzo często mówi sie, że alkoholizm prowadzi do nieodwracalnych zmian charakterologicznych (osobowościowych) i tzw. psychodegradacji. Jako "psychodegradantów" traktuje się często osoby, które w trakcie picia - lub podczas krótkich przerw miedzy kolejnymi okresami picia - zachowują się w sposób społecznie nieakceptowany (np. dokonują czynów karalnych, znęcają się nad rodziną, często popadają w konflikty z otoczeniem). Obecny poziom terapii oraz coraz bardziej liczna rzesza niepijących alkoholików, związanych ze Wspólnotą Anonimowych Alkoholików czy klubami abstynenta, zmusza jednak do bardziej ostrożnego traktowania tego problemu.
Rzeczywiście, pijący alkoholik funkcjonuje najczęściej w sposób uciążliwy dla społeczeństwa oraz ogranicza do minimum swoje potrzeby i swoją pozytywną aktywność. Kiedy stan taki trwa przez wiele lat, a przerwy między kolejnymi "ciągami" są niezbyt długie, można byłoby powiedzieć, że wykształcił się u niego "zespół nabytych zaburzeń osobowości spowodowanych przewlekłą intoksykacją alkoholową" określany mianem psychodegradacji. Proces ten traktowany jest na ogół jako nieodwracalny.
W ciągu lat swojej pracy miałem okazję spotkać wiele osób, którym wpisano do historii choroby rozpoznanie "psychodegradacja alkoholowa". Część spośród nich, wbrew przewidywaniom osób stawiających tę diagnozę, zaprzestała picia, powróciła na łono rodziny, podjęła pracę i zaczęła bardzo dobrze funkcjonować, a nawet niejednokrotnie lepiej od tych, którzy postawili im cytowane wcześniej rozpoznanie.
Takie sytuacje skłaniają do postawienia pytania - czy rozpoznanie "psychodegradacja alkoholowa" jest zawsze poparte wystarczającymi faktami oraz czy postawiona diagnoza nie była przypadkiem związana z brakiem wiedzy i umiejętności dotarcia do alkoholika i udzielenia mu pomocy? Tysiące przykładów skłaniają do tego, aby na alkoholika patrzeć bardziej uważnie, zdając sobie sprawę z tego, że w okresach picia nie tyle on, co alkohol decyduje o większości zachowań. Dopiero w jakiś czas po zaprzestaniu picia alkoholu, można zobaczyć, co naprawdę reprezentuje sobą ten człowiek. Przy tej okazji warto wiedzieć, że kilku amerykańskich pisarzy, laureatów nagrody Nobla, było alkoholikami. Problemy z alkoholem mieli: Sinclair Lewis, Wiliam Faulkner, Eugene O'Neill, John Steinbeck, Ernest Hemingway i Scott Fitzgerald, a także tak znani ludzie pióra jak Ignacy Witkiewicz, Konstanty Ildefons Gałczyński czy Władysław Broniewski. Wiadomo także, że pacjentkami ośrodków leczenia uzależnień były tak sławne aktorki jak. Liz Taylor czy Liza Minelli. Wśród znanych polskich aktorek i aktorów oraz wśród innych tzw. publicznych osób jest wiele takich, które nie kryją, że miały w przeszłości problem alkoholowy, jednak potrafiły się z nim uporać.
Nie jedna z tych osób, w okresie picia czy przyjmowania innych substancji psychoaktywnych (środków odurzających), zachowywała się jak "psychodegradant", natomiast utrzymując abstynencję pokazywała swoje prawdziwe oblicze, swój talent oraz umiejętności wykraczające niejednokrotnie ponad przeciętność.
Zdarzają się oczywiście przypadki alkoholizmu powikłanego ciężkimi organicznymi uszkodzeniami mózgu z towarzyszącymi patologicznymi zachowaniami. Zachowania te nie ulegają zmianie nawet po zaprzestaniu picia. Są to jednak przypadki spotykane rzadko i dotyczą niewielkiego procenta alkoholików.

Opracowanie: dr n. med. Bohdan Tadeusz Woronowicz
Informacje pobrane ze strony http://akmed.zdrowie.net/